Sama Worthingtona poznałem dopiero po “Avatarze” – przyznaję się bez bicia. Ale po niezłej grze jaką zaprezentował zabrałem się jeszcze za “Terminatora: Ocalenie” i okazało się, że swoim wyrazistym i charyzmatycznym wystąpieniem przyćmił całkowicie Christiana Bale’a (którego uważam za niezłego aktora i osobiście go lubię).
Po ty nowszych filmach zabrałem się więc za starszą filmografię. Już debiut na dużym ekranie okazał się dużym sukcesem – bardzo dobrze sprawdził się z “Facetach w butach” z 2000 roku. “Wyrównanie rachunków” to pierwsza główna rola Worthingtona – bardzo ciekawy i przyjemny film sensacyjny z niegłupim scenariuszem i z niezłą muzyką i zdjęciami. Jednak powalił mnie swoją rolą w “Somersault” z 2004 roku (został zresztą za nią wyróżniony najważniejszą nagrodą australijskiego przemysłu filmowego). W filmie pojawił się obok równie dobrej Abbie Cornish. Jeśli ktoś nie widział tego kameralnego dramatu – gorąco polecam!
Worthington ma ogromny potencjał. Bez zbędnej przerysowanej mimiki potrafi oddać całe spektrum różnych emocji. Ma przy tym świetny narracyjny głos, no i cóż… nieźle wygląda:) Mam tylko szczerą nadzieję, że powróci jeszcze do filmów bardziej kameralnych i po “Starciu tytanów” odpuści sobie na jakiś czas kino akcji.
