Recenzje
Teksańska masakra na francuskiej granicy
Z francuskim kinem grozy spotkałem się po raz pierwszy kilka lat temu przy okazji „Bladego strachu” – niezwykle krwawego, brutalnego, a przy tym bardzo klimatycznego i udanego thrillera. Mając w pamięci ten film z wielką ochotą przystąpiłem do zapoznania się z „Frontier(s)” – obrazem mrocznym i ponoć przepełnionym tak makabrycznymi scenami, że „Hostele” czy „Teksańskie masakry” to przy nim jedynie bajeczki.
We Francji trwają zamieszki związane z drugą turą wyborów prezydenckich. Policja ma rozkaz wyłapania wszystkich mających coś wspólnego z rewoltą. Grupa młodych złodziei postanawia uciec ze zrabowanymi pieniędzmi do Holandii i tam spokojnie przeczekać trudną sytuację panującą w kraju. Przestępcy po drodze zatrzymują się na noc w położonym na odludziu, przygranicznym motelu. Nie wiedzą, że uciekając z piekła trafili do miejsca jeszcze gorszego – siedliska kanibalistycznych neonazistów.
Fabuła nie przedstawia się specjalnie zachęcająco, a już na pewno nie odkrywczo. Tak też rzeczywiście jest, ponieważ „Frontier(s)” garściami czerpie ze wspomnianych we wstępie filmów, a można by tu wymienić jeszcze kilka innych inspiracji. Przyznam jednak, że nie liczyłem w tym przypadku na oryginalność historii, lecz oczekiwałem przede wszystkim wciągającego, przytłaczającego klimatu. Na szczęście z tym aspektem reżyser Xavier Gens poradził sobie całkiem nieźle. Napięcie i uczucie niepokoju towarzyszy widzowi niemal od początku seansu, a z czasem zostaje spotęgowane mrocznym, „ciężkim” klimatem całości. Uważam nawet, że pod tym względem „Frontier(s)” bije na głowę wymienione wcześniej tytuły. Tutaj kibicowałem bohaterom (mimo że nie są to zbyt miłe postacie) i podświadomie zależało mi, by cało wyszli z koszmaru, w którym się znaleźli. Jest to dziwne o tyle, iż znając konwencję gatunku wiadomo, że jeśli już ktoś ma przeżyć, to będą to tylko pojedyncze jednostki...
Na początku napisałem, jakoby film Xaviera Gensa miałby się charakteryzować nadzwyczajną brutalnością. Zapowiedzi te jednak nie do końca okazały się prawdziwe. Owszem, jest kilka mocnych, może nawet odrażających scen, ale w czasach, gdy w kinach na porządku dziennym jest piłowanie, szlachtowanie i wszelkiej maści „-anie”, nie robi to aż tak szokującego wrażenia. Cóż, istotnie wszystko to już było, tylko czy brutalność filmu należy mierzyć jedynie ilością krwi i odciętych bądź zmiażdżonych kończyn? Moim zdaniem nie, gdyż w przypadku niniejszej produkcji składa się na nią także kilka innych elementów, jak wspomniany mroczny klimat osaczenia i beznadziei, odpychająca scenografia siedliska kanibali czy też charakteryzacja niektórych postaci. Gdy do tego dodamy jeszcze świetną muzykę (na czele z rewelacyjnym utworem podczas napisów końcowych), naturalistycznie wyglądające zdjęcia oraz momentami urywany i budzący niepokój montaż, wówczas okazuje się, że techniczna strona „Frontier(s)” prezentuje się okazale, dzięki czemu uważam, że śmiało można przymknąć oko na mało oryginalną fabułę.
Z tym przymykaniem oka nie jest już jednak tak łatwo, gdy spojrzy się na realizm zdarzeń. Niestety, reżysera (zwłaszcza w końcówce) poniosła fantazja, ponieważ poszczególne postacie okazują się być nad wyraz wytrzymałe. Za przykład niech posłuży główna bohaterka, Yasmine (Karina Testa), która – będąc notabene w trzecim miesiącu ciąży – po zainkasowaniu kilku potężnych ciosów i kopniaków ma siłę, by toczyć dalszą walkę o przetrwanie. No ale może tylko się czepiam...
Nie przypadło mi także do gustu wyraźne zwolnienie akcji po 65. minutach projekcji. Odniosłem wówczas wrażenie, że reżyser nieco pospieszył się z rozwojem sytuacji, a następnie zabrakło mu idei na sprawne i pomysłowe pokierowanie wydarzeniami (na neonazistowski bełkot, który w tym fragmencie filmu wysunął się na pierwszy plan spuszczam zasłonę milczenia). Cóż, mistrzów reżyserii jest zaledwie kilku, a Xavier Gens na pewno się do nich nie zalicza (choć w przypadku tego akurat obrazu nie uważam, by zawiódł – po prostu swój warsztat musi jeszcze podszkolić).
Zdaję sobie sprawę, że film Gensa jest skierowany do wąskiego grona odbiorców. Mimo to szkoda, że Monolith Films zdecydował się na usunięcie go z kinowej dystrybucji (która była w planach), gdyż „Frontier(s)” na wielkim ekranie z pewnością robiłby dużo większe wrażenie. W każdym razie, w kinie tradycyjnym czy domowym, wielbiciele krwawych jatek rozgrywających się z dala od cywilizacji powinni być usatysfakcjonowani.
-
Gdzie kupić?
-
Wiadomości
-
Scorsese i jego wynalazek
Przeczytaj recenzję filmu "Hugo i jego wynalazek" - bajecznej wariacji z historią w tle.
-
Śnieżka i Książę na plakatach
Prezentujemy dwa nowe plakaty z ekranizacji słynnej baśni braci Grimm "Królewna Śnieżka"
-
Kolejne zdjęcie Riddicka
Vin Diesel udostępnił on-line kolejne, już trzecie, zdjęcie z planu filmu o przygodach Riddicka
-
Wiemy kto zagra w Evil Dead
Znamy nazwisko aktora, który odegra główną rolę męską w remake'u kultowego "Martwego zła"
-
Krótkie spięcie ma scenarzystę!
Prace nad remake'iem słynnego "Krótkiego spięcia" w końcu się rozpoczną. Jest już scenarzysta
- więcej »
-
-
Kino
-
I że cię nie opuszczę
I że cię nie opuszczę - Paige, Leo (Rachel McAdams i Channing Tatum), świeżo poślubione małżeństwo ulega wypadkowi samochodowemu, na wskutek którego żona zapada w śpiączkę. Kobieta budzi się z amnezją, a jej mąż po raz kolejny musi starać się o jej serce...
-
Hugo i jego wynalazek
Hugo i jego wynalazek - Akcja toczy się we Francji na początku lat 30. Główny bohater, sierota Hugo Cabret (Asa Butterfield), mieszkający na paryskim dworcu ze swoim wujem-alkoholikiem, przypadkowo znajduje tajemniczy mechanizm, stworzony przez znakomitego filmowca Georgesa Mélièsa. Ten znaleziony przedmiot uruchamia reakcję łańcuchową dziwnych zdarzeń, które w ostateczności pomogą Hugo odgadnąć tajemnicę jego zmarłego ojca...
-
Odrobina nieba
Odrobina nieba - Marley Corbett (Kate Hudson) niedługo przed tym jak poznaje swoją drugą połowę Juliana Goldsteina (Gael García Bernal) dowiaduje się, że ma raka. Jednak strach przed zakochaniem się jest silniejszy niż śmierć.
-
Big Love
Big Love - Emilia ma 16 lat, gdy poznaje o siedem lat starszego przystojnego Maćka. Chłopak otwiera przed niewinną dziewczyną świat miłości i namiętności. Wkrótce Emilia porzuca rodzinny dom, by zamieszkać z ukochanym. Chłopak imponuje wychowanej bez ojca dziewczynie. Emilia dojrzewa w związku i z wpatrzonej w Maćka dziewczyny przeistacza się w piękną świadomą siebie i ciekawą świata młodą kobietę. Zaczyna śpiewać w zespole, co zawsze było jej największym marzeniem. Pierwsze sukcesy dodają Emilii pewności siebie. Wkrótce wokół niej zaczynają pojawiać się nowi mężczyźni. Maciek nie może pogodzić się z niezależnością Emilii, czuje, że traci nad nią władzę. Namiętne love story przeistacza się w toksyczną miłość, która uzależnia jak narkotyk i nieuchronnie prowadzi do dramatycznego finału…
-
Artysta
Artysta - Opowieść dzieje się pod koniec lat 20. XX wieku, w czasie przełomu dźwiękowego w filmie. Koniec kina niemego był równocześnie końcem karier wielu gwiazd, będących u szczytu popularności. Czy słynny aktor George Valentin podzieli los "wielkich zapomnianych"? Czy płomienne uczucie, która wybuchnie między nim a początkującą tancerką Peppy Miller zainspiruje go do walki o miejsce w świecie "nowego" Hollywood i ocali przed zapomnieniem oddanej kiedyś publiczności?
- więcej »
-
-
-
Frontière(s) (2007) — 9
Kandydat skrajnej prawicy wygrywa drugą turę wyborów prezydenckich we Francji. Grupa młodych rabusiów wkrada się do tajnej siedziby, znajdującej się na starym górniczym odludziu. Zbyt późno przekonają się,...
-
Kiepski
Nie jestem wielkim fanem horrorów i oglądanie takich filmów raczej tego nie zmieni. Ten film absolutnie nic nie wniósł do mojego życia. Nie przestraszył mnie, nie obrzydził, nie zaszokował. Może z ...
0 odpowiedzi
-
Nieźle nieźle
całkiem dobre kino, trochę podobne sceny można było zobaczyć w kilku wcześniejszych filmach, lecz Francuzi nieźle wybrnęli z tego i stworzyli dobry film choć już myślałem, że pomysły na tego typu p...
2 odpowiedzi
-
Pff...
I o to tyle szumu? To ma być ten mroczny, okrutny horror? Ani tutaj porządnych scen gore ni ma, ani napięcia. Nie przeraził mnie, nie poruszył, nie wstrząsnął. Poza tym film fatalnie zmontowany. ...
0 odpowiedzi
-
Kolejny fracuski horror...
...i kolejne dzieło gatunku! Czego to Ci Francuzi nie wymyślą... Kolejny francuski horror (po "Bladym strachu", "Ils" i "À l'intérieur"), który miałem okazje oglądnąc i kolejny raz jestem pod dużym...
16 odpowiedzi
-
Opis dystrybutora
Opis trochę nieścisły, ponieważ bohaterowie wcale nie wkradają się do siedziby kanibali, a ponadto wcale nie jest ona tajna, gdyż jest to po prostu położony na odludziu, przygraniczny motel. Ciekaw...
2 odpowiedzi



amazonka.pl