Kobieta w błękitnej wodzie (2006)
Lady in the Water
Recenzje
Co by było gdyby...
*** Możliwe spoilery *** "Kobieta w błękitnej wodzie" to baśniowe kino grozy autorstwa mistrza gatunku - M. Nighta Shyamalana, twórcy "Szóstego zmysłu", "Znaków" i "Osady". Tę opowieść wymyślił reżyser podobno dla swoich dzieci, a teraz przeniósł ją na filmową taśmę. Kim jest tytułowa kobieta w błękitnej wodzie? Jest ona tak zwaną narfą, podobną do nimfy postacią z bajki, która zagubiła się w naszym świecie i nie może wrócić do swojego. Odnajduje ją dozorca bloku, Cleveland. Dziewczyna o imieniu Story ukrywa się w korytarzach pod basenem, a ścigają ją potężne demony...
Niestety trzeba przyznać, że film rozczarowuje i to w dużej mierze. Skoro to film na podstawie książki, to na pewno oczekiwania od fanów były wielkie. Rozczarowani po seansie filmowym wracali do swoich domów, a mówili tylko: "co by było gdyby..." Długie dialogi, nie potrzebne wątki, wszystko to tylko zniechęca od siedzenia w kinie na tych niecałych dwóch godzinach. Jedynym plusem mogą być same postacie, no cóż obsada aktorska też zostawia dużo do życzenia. Samo wykonanie i praca w to włożona może jedynie podkreślać starania reżysera. Znany w swojej dziedzinie James Newton Howard "obronił" film swoją kompozycją. Wartka, szybka treść przekazywana przez muzykę dociera do wszystkich widzów. Wspaniałe brzmienie to jednak nie wszystko.
Zwiastuny filmowe pokazały wręcz za wiele, film zostawia po prostu wiele niedociągnięć. Niesmak, niedosyt - to może czuć każdy rozczarowany widz. Czy trzeba myśleć pozytywnie czekając na tak wielkie produkcje? Nie zawsze. Objawia się to jednak zapałem i techniką wykonania, podczas kręcenia filmu z gatunku fantasy zawsze, ale to zawsze trzeba trzymać się tego punktowego wyznacznika. Odbiegając od tego zwykle tworzy się coś, co ma mniej wspólnego z samym pomysłem. Dramat jak dramat - zawsze każdy go może znaleźć, wystarczy się dobrze wsłuchać w treść przekazywanych obrazów...
Opowieść do poduszki
Podobno pomysł na "Kobietę w błękitnej wodzie" zrodził się w momencie, gdy dzieci Shyamalana poprosiły go, aby opowiedział im jakąś historię. Z tej początkowej, niewinnej bajki na dobranoc, narodził się scenariusz filmu fabularnego. Od początku z powstaniem obrazu wiązały się problemy, wytwórnia Disneya (z którą był dotychczas związany) odmówiła realizacji jego najnowszego projektu. Teraz nie dziwię im się. "Kobieta w błękitnej wodzie" pomimo tego, że stara się pokazać, iż M. Night Shyamalan to reżyser wszechstronny, nie wytrzymuje porównania z jego poprzednimi dokonaniami. Nawet bez tego okazuje się być po prostu produkcją niedopracowaną i nudną.
Shyamalan postanowił zadrwić sobie ze swojego dotychczasowego wizerunku i zrobił obraz zupełnie inny od "Szóstego zmysłu" czy "Osady". Mimo tego, że film ten pod pewnymi względami przypomina "Znaki" (równie proste, ukryte przesłanie) jest to jednak coś nowego w filmografii reżysera. Pojawia się tutaj rzecz dotąd niespotykana u twórcy "Szóstego zmysłu". Jest nią humor. Kilka scen jest zabawnych i to niewątpliwy atut owego obrazu, ale niestety przeważa w nim nuda, która pojawia się w pewnym momencie i już do samego końca nie ustaje.
Trochę "Kobietę w błękitnej wodzie" ratuje obsada. Świetny jest Giamatti, a Howard mimo, że jest jej niewiele, również zasługuje na uwagę. Z kolei występ samego reżysera jest zdecydowanie niepotrzebny. Marny z niego aktor, a w dodatku rola, jaką odgrywa on w tym filmie jest zbyt duża. Trzeba pochwalić również muzykę, która jest niezwykle klimatyczna i po prostu piękna. Bardzo dobre są również zdjęcia, ale to już norma w obrazach Shyamalana.
Szkoda tylko, że zachowania bohaterów są kompletnie niezrozumiałe i nieprawdopodobne. Wydaje się, że logika opowieści w ogóle nie ma tutaj prawa bytu. Wątek pozyskiwania wiadomości o bohaterce Howard (a także jej poznawania) to istna łopatologia. Tak dużego uproszczenia dawno nie widziałem. Rozmowy bohatera z chińską staruszką to istny bezsens, którego nie tłumaczy nawet umowna, bajkowa konwencja. Shyamalan tworzy bardzo, prosty, a co za tym idzie, naiwny film. W pewnym momencie przekracza to już granice zdrowego rozsądku.
Już od samego początku twórcy nie ukrywali, że to opowieść do poduszki (bedtime story). Od początku było takie założenie. Reżyser postanowił, więc zrobić film, który chyba tylko dzieciaki docenią. Jest to zbyt proste dla dojrzałego widza, który po prostu zanudzi się oglądając "Kobietę w błękitnej wodzie". Dobrze, że reżyser zrezygnował z zaskakującego zakończenia i elementów straszenia (z czego przecież słynie), ale zabrakło tutaj jakiegokolwiek pomysłu na uatrakcyjnienie akcji. Już nie wnikam w śmieszność całej "mitologii" wymyślonej przez reżysera (w końcu to jest bajka na dobranoc), ale ta historia ma po prostu niewiele do zaoferowania. Pod tymi względami właśnie najnowszy film Shyamalana przypomina "Znaki". Zdaje się, że tutaj również wszystko okazuje się być wynikiem przypadku, a sama woda również odgrywa znaczącą rolę.
Mimo wszystko jest to wyjątkowa przypowieść, jakiej zapewne jeszcze nie było. Pomysł był ciekawy, ale bohaterowie zamiast żywymi ludźmi, stali się tutaj lalkami wypowiadającymi pompatyczne kwestie. Gdyby właśnie nie ich dziwne zachowania, zapewne nikt by nie narzekał, ale scenariusz został po prosu źle napisany i wszystko to jest tak umowne, że aż irytuje. Nawet kilka momentów, w których reżyser stara się nas przestraszyć, to jakaś pomyłka. Niektóre sceny są nawet źle wyreżyserowane, jak na przykład ta, w której stwór wyskakuje ze ściany. Należy jednak pochwalić Shyamalana za to, że postanowił zrobić coś innego. Na podkreślenie zasługuje też ciekawy wątek z krytykiem filmowym, którego (delikatnie mówiąc) reżyser potraktował okrutnie. Swoją drogą to najzabawniejsza postać filmu.
Z jednej strony jest coś pięknego w tym obrazie, ale z drugiej nie ukrywam, że jego seans potwornie mnie wymęczył. Choć nie myślałem, że się to zdarzy, za sprawą napisów końcowych, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Licząc od "Szóstego zmysłu" jest to najgorszy film Shyamalana. Może dzieciaki Shyamalana były usatysfakcjonowane, niestety ja nie jestem.
-
Wiadomości
-
12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego
Organizator ujawnił tytuły filmów, które będziemy mogli zobaczyć na festiwalu.
-
Freeman i Cruise w nowym filmie Kosinskiego
Produkcja będzie adaptacją powieści graficznej autorstwa Josepha Kosinskiego i Arvida Nelsona
-
Nominacje do Orłów 2012
Polska Akademia Filmowa ogłosiła listę nominacji do Nagrody Orłów.
-
Powrót Natalie Portman
Natalie Portman powraca po dłuższej przerwie na plan filmowy. Wystąpi w dwóch projektach Malicka.
-
Scorsese i jego wynalazek
Przeczytaj recenzję filmu "Hugo i jego wynalazek" - bajecznej wariacji z historią w tle.
- więcej »
-
-
Kino
-
I że cię nie opuszczę
I że cię nie opuszczę - Paige, Leo (Rachel McAdams i Channing Tatum), świeżo poślubione małżeństwo ulega wypadkowi samochodowemu, na wskutek którego żona zapada w śpiączkę. Kobieta budzi się z amnezją, a jej mąż po raz kolejny musi starać się o jej serce...
-
Hugo i jego wynalazek
Hugo i jego wynalazek - Akcja toczy się we Francji na początku lat 30. Główny bohater, sierota Hugo Cabret (Asa Butterfield), mieszkający na paryskim dworcu ze swoim wujem-alkoholikiem, przypadkowo znajduje tajemniczy mechanizm, stworzony przez znakomitego filmowca Georgesa Mélièsa. Ten znaleziony przedmiot uruchamia reakcję łańcuchową dziwnych zdarzeń, które w ostateczności pomogą Hugo odgadnąć tajemnicę jego zmarłego ojca...
-
Odrobina nieba
Odrobina nieba - Marley Corbett (Kate Hudson) niedługo przed tym jak poznaje swoją drugą połowę Juliana Goldsteina (Gael García Bernal) dowiaduje się, że ma raka. Jednak strach przed zakochaniem się jest silniejszy niż śmierć.
-
Big Love
Big Love - Emilia ma 16 lat, gdy poznaje o siedem lat starszego przystojnego Maćka. Chłopak otwiera przed niewinną dziewczyną świat miłości i namiętności. Wkrótce Emilia porzuca rodzinny dom, by zamieszkać z ukochanym. Chłopak imponuje wychowanej bez ojca dziewczynie. Emilia dojrzewa w związku i z wpatrzonej w Maćka dziewczyny przeistacza się w piękną świadomą siebie i ciekawą świata młodą kobietę. Zaczyna śpiewać w zespole, co zawsze było jej największym marzeniem. Pierwsze sukcesy dodają Emilii pewności siebie. Wkrótce wokół niej zaczynają pojawiać się nowi mężczyźni. Maciek nie może pogodzić się z niezależnością Emilii, czuje, że traci nad nią władzę. Namiętne love story przeistacza się w toksyczną miłość, która uzależnia jak narkotyk i nieuchronnie prowadzi do dramatycznego finału…
-
Artysta
Artysta - Hollywood, rok 1927. George Valentin (Jean Dujardin) to gwiazda kina niemego. Jego pozycja jednak zdaje być się zagrożona wraz z nadejściem filmów dźwiękowych. Piękna stylistka (Bérénice Bejo) tymczasem liczy na to, że nowy format pozwoli jej osiągnąć sławę.
- więcej »
-
-
-
Kobieta w błękitnej wodzie (2006) — 4
Cleveland zakochuje się w tajemniczej kobiecie i wraz z lokatorami powoli zdaje sobie sprawę, iż staję się częścią tej samej baśniowej rzeczywistości. Wszyscy wspólnym wysiłkiem postanawiają chronić swoją...
-
Nudnawy...
Dobrnołem do konca tylko dlatego ze niemogłem w zaden zasnac :] film przypomina mi inny "Kokon" niby s/f ale nudny jak koło gospodyn wiejskich *ODRADZAM*
19 odpowiedzi
-
wątpliwości po obejrzeniu
trudno powedzieć, co sądze o filmie, można by powiedzieć, że ciekawy pomysł i wogóle, ale tak w sumie film jest trochę rozlazły, parę głupich momentów, efekty specjalne - beznadziejne. Liczyłam na ...
1 odpowiedź
-
serial?
moze gdyby z tego serial zrobic to bylaby wieksza szansa na "ulogicznienie" tego filmu?
1 odpowiedź
-
pokrecony film
ten film wydaje sie strasznie pokrecony ;) ale na fantasy warto chodzi wiec raczej w ten weekend odwiedze kino :)
1 odpowiedź


