140x200 Update

Kobieta w błękitnej wodzie (2006)

Lady in the Water

Recenzje

Co by było gdyby...

2006-09-25 | Anonimowy | 9/10 | 2 z 5 osób uważa tę recenzję za użyteczną

*** Możliwe spoilery *** "Kobieta w błękitnej wodzie" to baśniowe kino grozy autorstwa mistrza gatunku - M. Nighta Shyamalana, twórcy "Szóstego zmysłu", "Znaków" i "Osady". Tę opowieść wymyślił reżyser podobno dla swoich dzieci, a teraz przeniósł ją na filmową taśmę. Kim jest tytułowa kobieta w błękitnej wodzie? Jest ona tak zwaną narfą, podobną do nimfy postacią z bajki, która zagubiła się w naszym świecie i nie może wrócić do swojego. Odnajduje ją dozorca bloku, Cleveland. Dziewczyna o imieniu Story ukrywa się w korytarzach pod basenem, a ścigają ją potężne demony...

Niestety trzeba przyznać, że film rozczarowuje i to w dużej mierze. Skoro to film na podstawie książki, to na pewno oczekiwania od fanów były wielkie. Rozczarowani po seansie filmowym wracali do swoich domów, a mówili tylko: "co by było gdyby..." Długie dialogi, nie potrzebne wątki, wszystko to tylko zniechęca od siedzenia w kinie na tych niecałych dwóch godzinach. Jedynym plusem mogą być same postacie, no cóż obsada aktorska też zostawia dużo do życzenia. Samo wykonanie i praca w to włożona może jedynie podkreślać starania reżysera. Znany w swojej dziedzinie James Newton Howard "obronił" film swoją kompozycją. Wartka, szybka treść przekazywana przez muzykę dociera do wszystkich widzów. Wspaniałe brzmienie to jednak nie wszystko.

Zwiastuny filmowe pokazały wręcz za wiele, film zostawia po prostu wiele niedociągnięć. Niesmak, niedosyt - to może czuć każdy rozczarowany widz. Czy trzeba myśleć pozytywnie czekając na tak wielkie produkcje? Nie zawsze. Objawia się to jednak zapałem i techniką wykonania, podczas kręcenia filmu z gatunku fantasy zawsze, ale to zawsze trzeba trzymać się tego punktowego wyznacznika. Odbiegając od tego zwykle tworzy się coś, co ma mniej wspólnego z samym pomysłem. Dramat jak dramat - zawsze każdy go może znaleźć, wystarczy się dobrze wsłuchać w treść przekazywanych obrazów...

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Opowieść do poduszki

2006-09-15 | Arteq | 4/10 | 11 z 16 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Podobno pomysł na "Kobietę w błękitnej wodzie" zrodził się w momencie, gdy dzieci Shyamalana poprosiły go, aby opowiedział im jakąś historię. Z tej początkowej, niewinnej bajki na dobranoc, narodził się scenariusz filmu fabularnego. Od początku z powstaniem obrazu wiązały się problemy, wytwórnia Disneya (z którą był dotychczas związany) odmówiła realizacji jego najnowszego projektu. Teraz nie dziwię im się. "Kobieta w błękitnej wodzie" pomimo tego, że stara się pokazać, iż M. Night Shyamalan to reżyser wszechstronny, nie wytrzymuje porównania z jego poprzednimi dokonaniami. Nawet bez tego okazuje się być po prostu produkcją niedopracowaną i nudną.

Shyamalan postanowił zadrwić sobie ze swojego dotychczasowego wizerunku i zrobił obraz zupełnie inny od "Szóstego zmysłu" czy "Osady". Mimo tego, że film ten pod pewnymi względami przypomina "Znaki" (równie proste, ukryte przesłanie) jest to jednak coś nowego w filmografii reżysera. Pojawia się tutaj rzecz dotąd niespotykana u twórcy "Szóstego zmysłu". Jest nią humor. Kilka scen jest zabawnych i to niewątpliwy atut owego obrazu, ale niestety przeważa w nim nuda, która pojawia się w pewnym momencie i już do samego końca nie ustaje.

Trochę "Kobietę w błękitnej wodzie" ratuje obsada. Świetny jest Giamatti, a Howard mimo, że jest jej niewiele, również zasługuje na uwagę. Z kolei występ samego reżysera jest zdecydowanie niepotrzebny. Marny z niego aktor, a w dodatku rola, jaką odgrywa on w tym filmie jest zbyt duża. Trzeba pochwalić również muzykę, która jest niezwykle klimatyczna i po prostu piękna. Bardzo dobre są również zdjęcia, ale to już norma w obrazach Shyamalana.

Szkoda tylko, że zachowania bohaterów są kompletnie niezrozumiałe i nieprawdopodobne. Wydaje się, że logika opowieści w ogóle nie ma tutaj prawa bytu. Wątek pozyskiwania wiadomości o bohaterce Howard (a także jej poznawania) to istna łopatologia. Tak dużego uproszczenia dawno nie widziałem. Rozmowy bohatera z chińską staruszką to istny bezsens, którego nie tłumaczy nawet umowna, bajkowa konwencja. Shyamalan tworzy bardzo, prosty, a co za tym idzie, naiwny film. W pewnym momencie przekracza to już granice zdrowego rozsądku.

Już od samego początku twórcy nie ukrywali, że to opowieść do poduszki (bedtime story). Od początku było takie założenie. Reżyser postanowił, więc zrobić film, który chyba tylko dzieciaki docenią. Jest to zbyt proste dla dojrzałego widza, który po prostu zanudzi się oglądając "Kobietę w błękitnej wodzie". Dobrze, że reżyser zrezygnował z zaskakującego zakończenia i elementów straszenia (z czego przecież słynie), ale zabrakło tutaj jakiegokolwiek pomysłu na uatrakcyjnienie akcji. Już nie wnikam w śmieszność całej "mitologii" wymyślonej przez reżysera (w końcu to jest bajka na dobranoc), ale ta historia ma po prostu niewiele do zaoferowania. Pod tymi względami właśnie najnowszy film Shyamalana przypomina "Znaki". Zdaje się, że tutaj również wszystko okazuje się być wynikiem przypadku, a sama woda również odgrywa znaczącą rolę.

Mimo wszystko jest to wyjątkowa przypowieść, jakiej zapewne jeszcze nie było. Pomysł był ciekawy, ale bohaterowie zamiast żywymi ludźmi, stali się tutaj lalkami wypowiadającymi pompatyczne kwestie. Gdyby właśnie nie ich dziwne zachowania, zapewne nikt by nie narzekał, ale scenariusz został po prosu źle napisany i wszystko to jest tak umowne, że aż irytuje. Nawet kilka momentów, w których reżyser stara się nas przestraszyć, to jakaś pomyłka. Niektóre sceny są nawet źle wyreżyserowane, jak na przykład ta, w której stwór wyskakuje ze ściany. Należy jednak pochwalić Shyamalana za to, że postanowił zrobić coś innego. Na podkreślenie zasługuje też ciekawy wątek z krytykiem filmowym, którego (delikatnie mówiąc) reżyser potraktował okrutnie. Swoją drogą to najzabawniejsza postać filmu.

Z jednej strony jest coś pięknego w tym obrazie, ale z drugiej nie ukrywam, że jego seans potwornie mnie wymęczył. Choć nie myślałem, że się to zdarzy, za sprawą napisów końcowych, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Licząc od "Szóstego zmysłu" jest to najgorszy film Shyamalana. Może dzieciaki Shyamalana były usatysfakcjonowane, niestety ja nie jestem.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Kobieta w błękitnej wodzie (2006)

    Kobieta w błękitnej wodzie (2006) — 4

    Cleveland zakochuje się w tajemniczej kobiecie i wraz z lokatorami powoli zdaje sobie sprawę, iż staję się częścią tej samej baśniowej rzeczywistości. Wszyscy wspólnym wysiłkiem postanawiają chronić swoją...

  • Avatar-icon

    Generacja

    2009-06-13

    Nudnawy...

    Dobrnołem do konca tylko dlatego ze niemogłem w zaden zasnac :] film przypomina mi inny "Kokon" niby s/f ale nudny jak koło gospodyn wiejskich *ODRADZAM*

    19 odpowiedzi

    mysza_007

  • Avatar-icon

    anika1983

    2008-01-26

    wątpliwości po obejrzeniu

    trudno powedzieć, co sądze o filmie, można by powiedzieć, że ciekawy pomysł i wogóle, ale tak w sumie film jest trochę rozlazły, parę głupich momentów, efekty specjalne - beznadziejne. Liczyłam na ...

    1 odpowiedź

    Anita_Nowakowska

  • Avatar-icon

    sobieray

    2007-01-07

    serial?

    moze gdyby z tego serial zrobic to bylaby wieksza szansa na "ulogicznienie" tego filmu?

    1 odpowiedź

    Aseq

  • 21x30

    Grzegorz_Borowiecki

    2006-09-09

    pokrecony film

    ten film wydaje sie strasznie pokrecony ;) ale na fantasy warto chodzi wiec raczej w ten weekend odwiedze kino :)

    1 odpowiedź

    Molko