140x200 Update

28 dni później (2002)

28 Days Later...

Recenzje

Przestroga dla wyjeżdżających do pracy w Anglii

2007-11-30 | HawkEye | 6/10 | 0 z 4 osoby uważa tę recenzję za użyteczną

Na samym początku nasuwa się pytanie, czy mamy do czynienia z kopią „Żywych Trupów” skrzyżowaną z „Resident Evil”? Wszystko na to wskazuje – znów wirus rozprzestrzeniający się w mgnieniu oka, znów krwiożercze hordy zarażonych, znów garstka ludzi walcząca o przetrwanie. A jednak film Danny’ego Boyle’a („Trainspotting”, „Niebiańska plaża”) trudno posądzić o plagiat. Jeśli już, to o inspirowanie się w/w produkcjami.

Fabuła „28 dni później” nie jest skomplikowana. Do londyńskiego laboratorium włamuje się grupa bojowników o prawa zwierząt. Ich celem jest uwolnienie małp poddawanych eksperymentom medycznym. Nie wiedzą jednak, że zwierzęta zarażone są niezwykle groźnym wirusem Furii, który rozprzestrzenia się przez krew i ślinę. Co więcej, działanie wirusa jest błyskawiczne - wystarczy, że upłynie ok. 20 sekund od kontaktu, by zarazić kolejną osobę. Gdy bojownicy dowiadują się o tym, jest już za późno...

Następnie akcja przenosi się o 28 dni później. W szpitalu ze śpiączki budzi się Jim (Cillian Murphy), kurier rowerowy, który został potrącony przez samochód. Ze zdziwieniem spostrzega, że w budynku nie ma żywej duszy. Po chwili przekonuje się, że również całe miasto jest wyludnione. Kompletnie nic z tego nie rozumiejąc porusza się pustymi ulicami Londynu, aż w końcu spotyka pierwszych zarażonych. Z opresji wychodzi cało dzięki Selenie i Markowi, którzy następnie informują go o wszystkim, co się wydarzyło. Jimowi nie pozostaje nic innego, jak trzymać się blisko nich. Niestety wkrótce Mark ginie, po czym Jim i Selena spotykają Franka oraz jego córkę Hannah. Cała czwórka postanawia wyruszyć w okolice Manchesteru, gdzie stacjonuje ponoć oddział żołnierzy...

Jak widać, pomysł nie jest odkrywczy, czy też specjalnie ambitny (zresztą nie to było raczej zamiarem twórców). Plusów szukałbym gdzie indziej. Duże wrażenie robi scenografia pustego Londynu, co z kolei nadaje specyficznego klimatu, który sprawia, że ani przez chwilę nie sposób pomylić „28 dni później” z produkcją hollywoodzką. W filmie znajdziemy także próbkę brytyjskiego humoru (m.in. scena zakupów), przez co nie traktujemy tego obrazu śmiertelnie poważnie (i bardzo dobrze!). A sama akcja? Z początku jest szybka, później zwalnia, by następnie (wraz z pojawianiem się zarażonych) znów ruszyć z kopyta. I taka konstrukcja utrzymuje się przez cały film. W spokojniejszych fragmentach mamy zaś próbę zgłębienia psychologii postaci, ich marzeń, planów, postaw życiowych. Dzięki temu lepiej ich poznajemy i stają się nam nieco bliżsi.

Warto zaznaczyć, że w filmie Boyle’a zarażeni to nie żadne zombie, tylko „zwykli” ludzie. Wirus Furii czyni ich krwiożerczymi postaciami, u których ujawniają się zwierzęce instynkty. Ciekawe jest też to, że poruszają się oni niezwykle szybko i zwinnie, co także odróżnia ich od znanych nam żywych trupów.

Do plusów zaliczyłbym także sugestywną muzykę (głównie John Murphy, ale też m.in. Godspeed You Black Emperor, Brian Eno) świetnie podkreślającą nastrój, zwłaszcza w scenie spaceru przez puste miasto, jak i w kulminacyjnym momencie filmu.

Co zaś z aktorstwem? Jest poprawne, ale nie jakieś wybitne (choć w końcówce Cillian Murphy wzniósł się chyba na wyżyny swoich umiejętności). Budzącą sympatię kreację stworzył Brendan Gleeson jako Frank, ciekawie wypadła także Naomie Harris (Selena) – z jednej strony twarda i waleczna, z drugiej wrażliwa i kobieca (choć w „Po zachodzie słońca” wyglądała o wiele ładniej).

Tyle plusów, co zaś z minusami? Oprócz wspomnianej wyżej płytkiej fabuły, kiepsko prezentuje się też montaż scen walki, podczas których często nie wiemy, co się dzieje na ekranie. Na szczęście ujęcia te nie trwają długo (może z wyjątkiem finałowej potyczki, która mimo wszystko najbardziej przypadła mi do gustu – ta muzyka!).

Zatem jaki jest to właściwie film? Dobry, kiepski? Powiedziałbym, że niezły, stanowiący ciekawą alternatywę dla podobnych hollywoodzkich produkcji. Można się przyczepić, że mało tu straszenia widza (bo to, bądź co bądź, horror), ale klimat całości to rekompensuje. Tak więc, jeśli podejść do tego filmu bez wielkich oczekiwań, może się on spodobać. Tak, jak niżej podpisanemu.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Aż strach się bać...

2007-02-15 | marek22 | 8/10 | 3 z 11 osób uważa tę recenzję za użyteczną

*** Możliwe spoilery *** Tajemnicza choroba... Ile było o tym filmów? Tego nawet najstarsi górale nie pamiętają :) A w kinach pojawił się następny (film, nie góral) opowiadający o tym jak zaczyna się koniec ludzkości.

No dobra, powiedzmy że jesteś kurierem, żyłeś sobie młodo i pięknie, aż pewnego słonecznego dnia trzasnął Cię samochód. Przez co wpadłeś/aś w śpiączkę i budzisz się po jakimś tam czasie. A tu zamiast rodziny i lekarzy cieszących się z tego że "wróciłeś"/aś widzisz tylko sufit. Wstajesz, chodzisz po szpitalu, szukasz ludzi, a tu co? G***! No i pusto jak w Czarnobylu. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Pewnej pięknej nocy ludzie, którzy nazywają się GreenPeace czy coś takiego (ekolodzy?), włamują się do laboratorium, w którym są przetrzymywane małpy. Tylko jest jeden problem, o którym oni nie wiedzieli. Te małpy zarażone są jakimś wirusem (ja go określam furią), którym można się zarazić jedną kropelką krwi chorego i człowiek jest zarażony już po pół minucie! Po zarażeniu zachowuje się jak rozwścieczony pitbull, tylko że nie gryzie, acz "wymiotuje" krwią... Acha, się budzisz po 28 dniach od tego wypadku. Tyle o fabule, która jest dosyć ciekawa, ale nie aż tak, by wywołać na Tobie, drogi "czytaczu", jakieś głębsze odczucia. Jest to thriller, przy którym się poboisz, obejrzysz kilka ciekawszych scen walk i nawet w kilku miejscach uśmiechniesz, czyli spox. Efekty specjalne są , bo muszą pokazać tą pustkę na świecie, i przy kilku innych przypadkach (jak rzyganie krwią i wysadzanie małej bo małej, ale części Londynu). Nie zauważyłem jakiś tam niedoróbek i wpadek.

Główną rolę gra Cillian Murphy (Jim), to ten co był w śpiączce, rolę Seleny, murzynki, która ratuje d**ę Jim'owi gra Naomie Harris, Hannah, córkę córkę taksówkarza Franka (Brendan Gleeson) gra Megan Burns. Mimo tego, że ci aktorzy nie są znani (ja ich w żadnym filmie nie widziałem), bardzo dobrze odegrali swoje role. Film jest przyjemny (jak na thriller) i na 85% nie będziesz żałować tego wieczoru (oglądać tylko wieczorem albo w nocy!!!).

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • 28 dni później (2002)

    28 dni później (2002) — 5

    Groźny wirus wydostał się z brytyjskiego laboratorium. Aby się zarazić wystarczy jedna kropla krwi, zainfekowana osoba w ciągu 12 sekund traci władzę nad umysłem i ciałem i staje się agresywną istotą żądną...

  • 21x30

    Czechu

    2010-12-22

    Dobry film

    troche przypadkiem go oglądałem ale mi się spodobał 8/10.

    1 odpowiedź

    Kruczyslaw

  • 21x30

    Edith

    2010-07-31

    2/10

    Beznadziejny. Nudny. Nie podobał mi się. Z początku jeszcze dało rade wytrzymać, ale mniej więcej około połowy filmu zaczął nudzić.

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    Martyr

    2010-03-31

    Dość dobry

    Rzadko zdarzają się produkcje z zombiakami w tle na tak wysokim poziomie. 7/10.

    1 odpowiedź

    BASKA_1980

  • 21x30

    Tomassh

    2007-07-15

    eeee ??

    No niby fajny film tzn. poczatek filmu fajny, tak do pierwszej godziny, atmosfera jest super, ale pozniej ten motyw z tym wojskiem jest glupi a reszta robi sie CHORA! Wiec nie wiem dlaczego tak ws...

    1 odpowiedź

    Elros

  • Avatar-icon

    pietras8304

    2007-03-08

    taki

    sobie ten film nie jest za bardzo porywajacy a poszczegolne akcje ciagna sie zbyt dlugo

    1 odpowiedź

    skunksior