Wielkie kino (2007)
Epic Movie
Recenzje
Zlepek nieśmiesznych gagów
W erze takich filmów, jak „Młody Frankenstein”, „Czy leci z nami pilot?” widz miał do czynienia z naprawdę genialnymi parodiami. Apogeum tego podgatunku przypadało w latach 70. i 80. Parodiowano głównie inne filmy, lecz także sytuacje polityczne, jakie miały miejsce w danym okresie. Wszystko to było oczywiście lekko zasugerowane, bez bezczelności i namolności, która budziła by u widza, zamiast uśmiechu na twarzy, zwykłe zniesmaczenie. Ale, na nasze nieszczęście, czasy diametralnie się zmieniły. Teraz dominują tylko takie parodie, jak recenzowane przeze mnie "Wielkie kino", "Komedia romantyczna" (zresztą tych samych twórców), czy, już nieco lepsza seria pt. "Straszny film". W scenariuszu brak błyskotliwości, jakiejś nonszalancji. Wszystko to jedynie zlepek śmiesznych i mniej śmiesznych gagów. Bohaterami filmu "Wielkie kino" jest rodzeństwo. Dosyć nierozgarnięte, żeby nie powiedzieć, przygłupie. Oczywiście, mamy tu do czynienia ze zwykłym standardem: rodzeństwo najpierw nie wie o swoim istnieniu, by potem nagle spotkać się w jednym miejscu, o tym samym czasie. Schemat ten był już tyle razy wykorzystywany, że aż oczy pieką, kiedy ponownie się go ogląda, choć w nieco innym filmie. Bo tej produkcji nieco brakuje do miana filmu familijnego. To zauważy chyba każdy, kto obejrzy pierwszą scenę, nieszczęsną i mało śmieszną, parodię „Kodu da Vinci”. Ale, że obraz nie jest przeznaczony to młodej widowni, nie znaczy wcale, że żarty stoją na wyższym poziomie. Jest wręcz przeciwnie. Kiedy patrzy się na gagi, jakie mają miejsce na ekranie podczas seansu, od razu wraca tęsknota za takimi filmami, jak chociażby "Hot Shots!", który to obraz, choć równie głupi i niedorzeczny, to jednak można się na nim było popłakać ze śmiechu. Twórcy recenzowanego filmu zdecydowanie poszli na łatwiznę. Niekiedy zdaję się nam, że ekipa filmowa kręciła, choć scenariusz nie był jeszcze skończony. Niestety, improwizacja w ty przypadku nie powala nikogo na kolana. Wzbudza raczej uśmiech politowania. Zgodzę się może z jednym: ścieżka dźwiękowa jest jedynym, pozytywnym aspektem tej produkcji. Niektóre kawałki pobudzają widza do ruchu. Problem w tym, że muzyka w filmie, takim jak ten, nie odgrywa znaczącej roli. Równie dobrze mogłoby wcale jej nie być. Ale tylko za nią dałem drugą gwiazdkę. Nie mogę polecić filmu "Wielkie kino" nikomu, kto jest szanującym się fanem dobrego kina. Bo ten obraz nawet jako parodia, jest kompletnym niewypałem.
Wielkie kino? Nie, to monstrualny gniot, mający niewiele wspólnego z kinem.
Premierę "Komedii romantycznej" zapamiętam jako dzień, w którym parodia jako gatunek filmowy zeszła ze świata filmu. Niestety nie dane jej było spocząć w pokoju. Dwa miesiące później dokonano brutalnej ekshumacji - światową premierę miał "Straszny film 4". Na tym bezczeszczenie zwłok się nie skończyło, bo debile odpowiedzialni za "Komedię romantyczną" powrócili z nowym wytworem swoich spaczonych, niedorozwiniętych umysłów.
Seria "Naga broń", "Czy leci z nami pilot?" i jego kontynuacja, "Strzelając śmiechem", obie części "Hot Shots!" i mniej znane "Milczenie baranów" to klasyka gatunku, nieprawdopodobnie zabawne filmy, które mogę oglądać w nieskończoność i za każdym razem śmieszą mnie tak samo, jeśli nie bardziej. Te filmy miały fabuły; proste, pretekstowe, ale jednak fabuły, obudowane maksymalnie dużą ilością absurdalnego humoru, groteskowych sytuacji, odniesień do klasyki kina i poukrywanych na dalszych planach smaczków. Przy okazji twórcy wyśmiewali znane schematy i idiotyzmy obecne w większości filmów. Ich bohaterami były wyraziste, sympatyczne i zapadające w pamięć postacie.
"Wielkie kino" nie ma żadnej z tych rzeczy. Ani jednej zabawnej sceny, ani jednego śmiesznego dialogu. Tu nie ma nawet aktorów. Są tylko powtórki z innych filmów. Problem w tym, że twórcy tego szajsu nie wiedzą, na czym polega parodia, dlatego przez cały film robią jedno i to samo – pokazują nam gorsze kopie scen z innych filmów. I na tym koniec.
Próżno tu szukać inteligentnej zabawy w cytowanie i modyfikowanie znanych scen. Tutaj tylko się je odtwarza, nie dodając w zasadzie nic. Na przykład kiedy czwórka bohaterów trafia do fabryki Willy'ego Wonki (koszmarny Crispin Glover), jedyne na co było stać twórców, to zmiana rzeki czekolady na rzekę ścieków i dodanie okropnej sceny z piosenką "Fergelicious" Fergie w tle. Albo młyńskie koło ze "Skrzyni Umarlaka" - w "Wielkim kinie" pirat Jack Swallow (sic!) biegnie na nim, a koło miażdży kilku żołnierzy wrogiej armii. Przepraszam bardzo, ale co w tym (poza żenującym wykonaniem) innego od tego, co widzieliśmy w "Piratach..."? W jaki sposób to parodiuje tamtą scenę? W żaden.
Są tu też niemające najmniejszego sensu epizody, takie jak X-Meni, stojący ot tak sobie Chewbacca i James Bond, biegnący imperialni Szturmowcy, albo niby-Borat, który pojawia się na samym końcu, mówiąc to samo co "prawdziwy" Borat. O co chodzi?!
Pozostaje wyrazić głębokie współczucie wszystkim tym, którym takie coś się podoba.
Upadek parodii
Po projekcji nasuwa się jedno pytanie, z którego powstają kolejne: co było prawdziwym zamierzeniem twórców: ośmieszyć się? pokazać, że już się skończyli? dać sygnał, że kino parodii upada? Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć, bo to nie zmienia faktu, że "Wielkie kino" z sztuką filmową nic wspólnego nie ma.
Dlaczego ten film zły? Przede wszystkim to wina fatalnego scenariusza. Na zwiastunie film jest reklamowany hasłem "Od dwóch z sześciu scenarzystów 'Strasznego filmu'", ale co się z nimi stało? Może samodzielnie nie potrafią stworzyć nic dobrego. Ich pierwsza parodia - "Szklanką po łapkach" nie najgorszym filmem. Ale kto wie, co by się z nim stało gdyby nie Leslie Nielsen. Wcześniejsza "Komedia romantyczna" już raczej jest bliżej dna, a "Wielkie kino" to nieudana próba zrobienia czegoś lepszego. Żarty w tym filmie są na marnym poziome, wręcz żenujące, np. "czekoladowa rzeka Willy'ego", to tak na prawdę ścieki, a jego przepyszne produkty czekoladowe są robione z części ludzkiego ciała...
Twórcy filmu postawili sobie zbyt ambitny cel. Sparodiować takie filmy jak: "Opowieści z Narnii", "Charlie i fabryka czekolady", "Harry Potter", "Węże w samolocie" czy "Piratów z Karaibów". Przerosło ich to. Próba zabawiania zmiennymi nazwami postaci, wychodzi bardzo nieudolnie. Kilka przykładów: "White Witch" (Biała czarownica" z "Opowieści z Narnii" w "Wielkim kinie" - "White Bitch" (Biała suka), albo Jack Sparrow zamienili na Jack Swallow (Jack Spermołyk), to jest zabawne... bardzo. Podczas oglądania filmu tylko raz pojawił się uśmiech na mojej twarzy, gdy zobaczyłem Borata i usłyszałem jego słynne "NOT", tylko i wyłącznie poprzez sympatię do tego filmu.
Całość obrazu w dodatku psuje scenografia, charakteryzacja i kostiumy, które wyglądają fatalnie. Oprawa plastyczna filmu odwzorowuje jego poziom. Do tego wszystkiego można dorzucić jeszcze nietrafioną muzykę, stare dobre kawałki. Dobór ich był niewypałem. Nawet dzięki nim nie potrafiłem wczuć się w klimat filmu, czułem tylko profanację dzieł muzycznych. Aktorstwo, poniżej przeciętnego poziomu, jedynym miłym akcentem jest występ Carmen Electry i kilku innych ładnych pań. Nic poza tym, dno.
Za całokształt "Wielkie kino" otrzymuje w pełni zasłużoną jedynkę, aż strach myśleć, że wpływy z kin całego świata wyniosły aż 70 mln dolarów. Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości znajdzie się ktoś, kto stanie na wysokości zadania i wskrzesi ten jakże przyjemny dla oka gatunek - parodię.
-
Gdzie kupić?
-
Wiadomości
-
Scorsese i jego wynalazek
Przeczytaj recenzję filmu "Hugo i jego wynalazek" - bajecznej wariacji z historią w tle.
-
Śnieżka i Książę na plakatach
Prezentujemy dwa nowe plakaty z ekranizacji słynnej baśni braci Grimm "Królewna Śnieżka"
-
Kolejne zdjęcie Riddicka
Vin Diesel udostępnił on-line kolejne, już trzecie, zdjęcie z planu filmu o przygodach Riddicka
-
Wiemy kto zagra w Evil Dead
Znamy nazwisko aktora, który odegra główną rolę męską w remake'u kultowego "Martwego zła"
-
Krótkie spięcie ma scenarzystę!
Prace nad remake'iem słynnego "Krótkiego spięcia" w końcu się rozpoczną. Jest już scenarzysta
- więcej »
-
-
Kino
-
I że cię nie opuszczę
I że cię nie opuszczę - Paige, Leo (Rachel McAdams i Channing Tatum), świeżo poślubione małżeństwo ulega wypadkowi samochodowemu, na wskutek którego żona zapada w śpiączkę. Kobieta budzi się z amnezją, a jej mąż po raz kolejny musi starać się o jej serce...
-
Hugo i jego wynalazek
Hugo i jego wynalazek - Akcja toczy się we Francji na początku lat 30. Główny bohater, sierota Hugo Cabret (Asa Butterfield), mieszkający na paryskim dworcu ze swoim wujem-alkoholikiem, przypadkowo znajduje tajemniczy mechanizm, stworzony przez znakomitego filmowca Georgesa Mélièsa. Ten znaleziony przedmiot uruchamia reakcję łańcuchową dziwnych zdarzeń, które w ostateczności pomogą Hugo odgadnąć tajemnicę jego zmarłego ojca...
-
Odrobina nieba
Odrobina nieba - Marley Corbett (Kate Hudson) niedługo przed tym jak poznaje swoją drugą połowę Juliana Goldsteina (Gael García Bernal) dowiaduje się, że ma raka. Jednak strach przed zakochaniem się jest silniejszy niż śmierć.
-
Big Love
Big Love - Emilia ma 16 lat, gdy poznaje o siedem lat starszego przystojnego Maćka. Chłopak otwiera przed niewinną dziewczyną świat miłości i namiętności. Wkrótce Emilia porzuca rodzinny dom, by zamieszkać z ukochanym. Chłopak imponuje wychowanej bez ojca dziewczynie. Emilia dojrzewa w związku i z wpatrzonej w Maćka dziewczyny przeistacza się w piękną świadomą siebie i ciekawą świata młodą kobietę. Zaczyna śpiewać w zespole, co zawsze było jej największym marzeniem. Pierwsze sukcesy dodają Emilii pewności siebie. Wkrótce wokół niej zaczynają pojawiać się nowi mężczyźni. Maciek nie może pogodzić się z niezależnością Emilii, czuje, że traci nad nią władzę. Namiętne love story przeistacza się w toksyczną miłość, która uzależnia jak narkotyk i nieuchronnie prowadzi do dramatycznego finału…
-
Artysta
Artysta - Opowieść dzieje się pod koniec lat 20. XX wieku, w czasie przełomu dźwiękowego w filmie. Koniec kina niemego był równocześnie końcem karier wielu gwiazd, będących u szczytu popularności. Czy słynny aktor George Valentin podzieli los "wielkich zapomnianych"? Czy płomienne uczucie, która wybuchnie między nim a początkującą tancerką Peppy Miller zainspiruje go do walki o miejsce w świecie "nowego" Hollywood i ocali przed zapomnieniem oddanej kiedyś publiczności?
- więcej »
-
-
-
Wielkie kino (2007) — 10
Parodia największych przebojów kinowych ostatnich lat, zrealizowana przez twórców Komedii romantycznej. Podczas wizyty w fabryce czekolady czwórka rodzeństwa przechodzi przez starą szafę, która prowadzi ich do...
-
-1
Gdybym mógł oceniać wg skali poniżej zera to -1 conajmniej bym dał. Parodia powinna też być mądra i bazować na dobrym humorze, a nie tylko na pierdach, beknięciach, przekleństwa, kupach itd.
2 odpowiedzi
-
Nie rozumiem
Nie rozumiem, czego się czepiacie. To ma być głupkowaty film do tego stopnia głupkowaty, że aż śmieszny. Mi się "Wielkie Kino" podobało. Dobra parodia, kilku znanych filmów. Dla mnie 7/10 bo dawno ...
3 odpowiedzi
-
Opis
Popierwsze to nie czterej braciua tylko czworka rodzeństwa dwie laski dwoch facetow kto pisze opis nie ogladajac filmu ?
7 odpowiedzi
-
Dobry film
Jesli ktos lubi komedie Scary movie, komedia romantyczna to ta parodie równiez obejzy z usmiechem na ustach nie rozumiem tak słabych not przez ktore zniechecaja do obejzenia i wystawienia własnej ...
0 odpowiedzi
-
O czizes.. ale kaszana...
zal traic czas na taką "produkcję"
0 odpowiedzi



amazonka.pl