140x200 Update

Recenzje

Miało być śmiesznie i kultowo, wyszło nudno i za długo...

2007-02-26 | sirmajkel | 4/10 | 1 z 6 osób uważa tę recenzję za użyteczną

NIE, NIE, NIE!! "Miś" jest kultowy, "Rys" żadną siłą nie jest i chyba jeszcze długo nie będzie! Flm po prostu jest nudny! Owszem, jest parę śmiesznych gagów, ale w powodzi "śmiesznych" scenek i "błyskotliwych" dialogów ciężko się z nich śmiać. Po jakimś czasie przestałem czekać z nadzieją, że "zaraz się zacznie" i co jakiś czas zerkałem na zegarek...

To może choć udana krytyka naszych czasów się znajdzie? Niby jest, ale to co widzimy w wiadomościach jest czasami dużo bardziej absurdalne od tego co widzimy w filmie i jakoś ciężko sie śmiać. To może film przynajmniej jest krótki?!?! Oj nie! Film jest stanowczo za długi - o jakieś 50 minut!! Naprawdę ciężko wysiedzieć, co jest winą słabego i mało spójnego scenariusza. I nawet sam Prezes Rysiek jakiś zagubiony biega po ekranie i nie bardzo wie co sie dzieje.

No cóż, poczekam jeszcze trochę na jakąś naprawdę ŚMIESZNĄ polską komedię. Taką, która nic nie obiecuje i miło zaskakuje. Marzy mi się drugi "Kiler" czy "Va Bank" (o "Misiu" nawet nie marzę... :/). Z fajnym scenariuszem, z rolami zagranymi przez aktorów z polotem i uczuciem spełnienia na koniec. "Ryś" mnie osobiście zawiódł i oszukał. Miało być sympatycznie, śmiesznie i z puszczaniem oczka do widza, a wyszła niestrawna klucha. Ale kto wie. Może za kilkadziesiąt lat i "Ryś" dostanie status filmu kultowego i będę go kiedyś oglądał w TV, z rozrzewnieniem wspominając stare czasy...

Jak dla mnie 4/10 (plusy za ładne zdjęcia, panią Zofię Merle i pana Marka Konrada i za sympatię do pana Stanisława Tyma..)

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Prezes Ochódzki stary ale jary

2007-02-12 | teksaska_masakra | 8/10 | 3 z 8 osób uważa tę recenzję za użyteczną

*** Możliwe spoilery *** Fabuła jest dość zawiła, ale Pulp Fiction to nie jest . Na skutek (jak się później okazuje) drobnej pomyłki, do prezesa Ryszard Ochódzkiego (Tym) przychodzi dwóch smutnych panów, którzy informują go o sporym długu i grożą śmiercią w przypadku nieuregulowania. Na szczęście sekretarka prezesa (Merle) przypomina sobie o atrakcyjnej działce nad Wigrami, którą można teraz sprzedać. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem - Ochódzki pieniądze zdobywa, ale dziwnym trafem trafiają za szafę komendanta policji w Suwałkach (Kowalewski).

Mnóstwo absurdalnego humoru w stylu Tyma. Dominującym tematem jest (niestety) polityka, naśmiewa się też z polskiego pseudopatriotyzmu (sakro-raperzy, powalający wiersz Kredy o Sercu Szopena). Niestety, bo to sama prawda... I wychodzi na to, że IV RP jest równie śmieszna co PRL.

O klasycznych żartach ze służb mundurowych nie warto nawet wspominać, Zabił mnie napis na komendzie, w scenie kiedy komendant Molibden budzi pijanego strażnika (Szyc). Drugi, większy napis ułożyli dzielni żołnierze...

W pamięć zapadają wstawki z telewizją Witraż i dziennikarkami-kretynkami. Jeśli ktoś pamięta skecz "pora relaksu", zauważy pewne podobieństwo.

Bareja z pewnością nie obraca się w grobie, najwyżej cicho chichra. Polecam - Tym, Merle, Kowalewski, mimo że mają już swoje lata (co niestety widać), pokazują co potrafią.

PS. Niesamowitym pomysłem jest obsadzenie w rolach sprzątaczek najwybitniejszych polskich aktorek i Agaty Buzek. PS2. Nie wytrwałem do końca wiersza o Sercu Szopena.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Powrót Ryśka w słabszym stylu.

2007-02-11 | leprechan | 6/10 | 9 z 13 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Tym, Kowalewski, Merle, Globisz, Szyc, Feldman, Janda, Tyszkiewicz. To tylko część z gwiazdorskiej obsady najnowszej i najbardziej oczekiwanej polskiej produkcji tego roku. Czy zdołali wiele?

Prezes KS Tęcza Ryszard Ochódzki (Stanisław Tym), omyłkowo ścigany przez szefa mafii Kredę (Marek Kondrat), musi mu oddać dwa miliony euro. Niezawodna Maria Wafel (Zofia Merle) radzi, aby zdobył pieniądze, sprzedając ziemię na Suwalszczyźnie księdzu Pudrowi (Krzysztof Globisz). Jednak znacznie łatwiejszym sposobem pozyskania tej sumy okazuje się szwindel bankowy, który Ochódzki organizuje do spółki z prezesem banku – Koziczkiem (Janusz Rewiński). Uciekając z forsą, niespodziewanie spotyka żonę Molibdena i ląduje w jej małżeńskim łóżku. Przy okazji, w domu Molibdenów (Anna Korcz i Krzysztof Kowalewski) ukrywa pieniądze. Wkrótce zostaje posłem na Sejm, ale nadal próbuje odebrać skarb z pilnie strzeżonej willi policjanta. Gdy wreszcie, z pomocą trenera Jarząbka (Jerzy Turek), udaje mu się odzyskać kasę, jest już za późno. Na jego trop wpada bowiem płatny zabójca Dukan (Eryk Lubos)...

Fabuła jest, jak widać, zawiła. Film składa się z wielu epizodów: od perypetii sprzątaczek, aż po historie polskich posłów. Nie brakuje tu licznych odniesień do różnych publicznych osobistości, np. ze świata polityki czy z idiotycznych stacji telewizyjnych. Jednak nie wszystko jest takie zabawne. Żarty z polityki przestały już nas śmieszyć, bo codzienność na Wiejskiej znacznie przerasta filmową rzeczywistość. Znalazło się również kilka zupełnie zbędnych i nie do końca wytłumaczonych epizodów, jak np. napad na bank. Przez to również film w pewnym momencie zaczyna nużyć i wydłużać się. Gdyby go skrócić o kilkanaście minut, oglądałoby się zdecydowanie milej.

Nie brakuje również plusów. Przede wszystkim wyśmienita obsada. Podziwiam Stanisława Tyma za tak doskonałe skompletowaną obsadę. Doskonała Zofia Merle, Tym również niczego sobie, Kowalewski jako policjant, a także wyśmienity Szyc jako policyjny cwaniaczek. Byłem zaskoczony, że Beata Tyszkiewicz (która uchodzi za pierwszą damę polskiego kina i jego hrabinę) zagrała w „Rysiu” zwykłą sprzątaczkę!

Nie da się uniknąć porównania „Rysia” do „Misia”. Od początku byłem pewien, że najnowszej produkcji Stanisława Tyma nie uda się dorównać swojemu kultowemu poprzednikowi. Reżyser zapewnia, że nie jest to kontynuacja Misia, ale nawiązań do filmów Barei nie brakuje. Czasy PRL-u, choć czasami równie absurdalne co IV RP, opierały się jednak na innych realiach, które poprzez kultowe już teksty w „Misiu” zostały świetnie przedstawione. Ta trudna sztuka nie udała się „Rysiowi”. Każdy z nich parodiował swoją epokę, które były zdecydowanie inne i filmy są ciężkie do porównania

„Ryś” „Misiowi” nie równy, ale jest to dobry film. Produkcja Stanisława Tyma spełnia swoje zadanie – bawi. Gagi gonią gagi, a zabawne sytuacje mnożą się z każdą minutą filmu. Jest to inteligentna komedia, jednak czy zapisze się tak wyraźnie w polskiej kinematografii jak „Miś”? Okaże się.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Ryś (2007)

    Ryś (2007) — 7

    Prezes Klubu Sportowego Tęcza sprawnie radzi sobie z przemianami ustrojowymi w kraju. Widocznie dla ludzi takich jak on miejsce znajdzie się w każdej rzeczywistości. Znany z Misia Ryszard Ochódzki tym razem został...

  • 21x30

    Jana

    2009-12-21

    chybiona kontynuacja!

    O ile "Miś" był filmem rewelacyjnym, jego kontynuacja pod postacią "Rysia" - beznadziejna! Absurdy są po prostu beznadziejne, a poczucie humoru pana Tyma malo śmieszne. Ten sam człowiek robił, a j...

    4 odpowiedzi

    Jana

  • Avatar-icon

    twenty

    2009-07-17

    Kompromitacja

    Tym chciał zarobić kasę na kultowości Misia i nakrecił gniota, a póżniej udawał że niby to nie ma nic wspólnego z Miśiem.

    1 odpowiedź

    Solarie

  • 21x30

    Kaziunejkos

    2009-07-16

    2/10

    Film miał być Misiem na nasze czasy, a wyszedł film na poziomie JOB czy Dublerów.

    0 odpowiedzi

  • Avatar-icon

    marcutam

    2007-03-17

    Powiem krótko DNO!

    Powiem krótko DNO!

    0 odpowiedzi

  • Avatar-icon

    Yasha

    2007-02-26

    Pierwszy film....

    który ma 3 recenzje :)

    0 odpowiedzi