A jak dla mnie nie było aż tak źle, i można obejrzeć.
Z ciekawością obejrzałam wizję przyszłości w świecie gdzie ludzie walczą z maszynami i oglądało mi się całość całkiem dobrze.
Niestety film ma tez kilka poważnych wad, a pierwsza z nich to scenariusz, gdzie nie brakuje scen banalnych i naiwnych do bólu (a końcówka z sercem to już totalne przegięcie). Postacie również w większości przeciętne, broni się tylko jako tako Bale i Yelchin (jako Kyle Reese), a reszta to porażka: Sam Worthington beznadziejny, drewno takie, że szkoda gadać, Moon Bloodgood tylko ładnie wyglądała, ale na żołnierza nie nadawała się wcale (i jakież to prawdopodobne, że w armii ruchu oporu będzie świetna laska, z zawsze dobrym makijażem, umytymi włosami, dobra fryzurą itd…?)
Jako całość 6,5/10 i można obejrzeć, ale bez rewelacji.