Tak więc po długim oczekiwaniu wybrałem się na T4 . I co z tego? ……………….. no właściwie to nic ciekawego. Siedziałem i z coraz większym zobojętnieniem oglądałem film. Nie wiem czy jest sens coś więcej pisać ale napisze co było ble………….. tak więc sama wizja świata po dniu sądu nie była taka jaką zapamiętałem w wejściówce T2. Nie no wiadomo że apokalipsa to apokalipsa ale ta wizja wydawała się bardzo wyblakła. Pod względem efektów specjalnych było ok chociaż wplecione w ten bezbarwny świat reżysera McG szybko zapadały w niepamięć. Co do aktorów to Bale i ten jego nieznośny bełkot oraz krzyki nie bardzo mi pasowały. A w scenie kiedy pędził na motorze to brakowało mu już tylko trykotu bo nie obyło się bez porównań do Batmana. Dlatego fajna była dwuwątkowość filmu bo historia Marcusa Wrighta była naprawdę bardziej wciągająca. Zresztą Sam Wortington ratował aktorską część filmu. Był naprawdę przekonujący. Helena Bohnan Carter choć znowu obsadziła rolę czarnego charakteru to jak zwykle dawała sobie świetnie rade. Co do wygenerowanego komputerowo Schwarzennegera to jakby się przyjrzeć to przypominał on trochę w sensie twarzy rozwścieczonego Hulka z 2003 roku. Tak więc to tyle. Ale ogólnie nie było tak źle. Tylko jak dla mnie to trochę za mało.
http://www.youtube.com/user/DrunkMasterOfficial

