To nie jest film o muzyce – to film o polityce i czasach komunizmu. Dokument pokazuje czasy komunistyczne, działania SB i milicji skierowane przeciwko subkulturom młodzieżowym. Film jest nierzetelny (nie pojawia się nawet pseudonim twórcy Pomarańczowej Alternatywy) oraz tendencyjny w swoich ocenach. Ogromna scena niezależna z lat 80-tych (punk, new wave, reggae) została zredukowana do kilku zespołów.
Zawiodłem się sromotnie…
3/10
-
Beats of Freedom - Zew wolności (2010) — 1
Porywający film o narodzinach rocka w Polsce. Niezapomniana muzyczna podróż w czasie, która stała się możliwa dzięki zachowanym unikalnym i nierzadko wstrząsającym nagraniom z ostatnich 50 lat. Barwne wspomnienia...
-
-
Temat wątku - Beats of freedom
-
-
Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzic sie z moimi przedmowcami. Nastawialem sie na dokument o muzyce (tak tlo polityczne warte jest wspomnienia). Zamiast tego otrzymalem dokument polityczny o czasach PRL’u z muzyka w tle. – Rozczarowanie.
No coz nawet w ten sposob zrobiony dokument moze byc dobry, ale niestety jest krotki traktuje temat muzyki po lebkach, jest niezeletny i tendencyjny.
Na plus zaliczam pare archiwalnych ujęć: Aya RL, fragment wywiadu z Brylewskim – bo tych wczesniej nie widzialem.
film ten jest dla mnie rozczarowaniem.
3/10
-
