140x200 Update

Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu (2009)

The Twilight Saga: New Moon

Recenzje

Nostalgia Bell

2009-12-21 | Vermin | 6/10 | 5 z 8 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Saga Zmierzch odniosła na rynku światowym gigantyczny sukces. Z tego względu ekranizacja tej opowieści była jedynie kwestią czasu. Pierwsza odsłona przyniosła wielki sukces kasowy i ściągnęła do kin tłumy, zarówno młodych ludzi, jak i wielbicieli książki w różnym wieku. Nie ma co się temu dziwić. Tematyka na czasie, a ponadto „Zmierzch” był świetny od strony technicznej. Teraz przyszła kolej na drugi tom sagi, no i niestety mamy problem. Czar pierwszej części prysł.

Akcja filmu rozgrywa się bezpośrednio po zakończeniu pierwszej części. Edward (Robert Pattinson) i Bell (Kristen Stewart) są ze sobą, jednak ich związek zostaje wystawiony na ciężką próbę, gdyż oboje symbolizują dwa odmienne światy. Gdy podczas urodzin Bell dochodzi do wypadku, Edward postanawia, że muszą się rozstać, aby mógł ją w ten sposób ochronić. Dziewczyna popada w depresję, nie mogąc się pozbierać po stracie ukochanego. Tę sytuację postanawia wykorzystać nieco młodszy od niej, jednak zakochany po uszy, Jacob (Taylor Lautner). Bell u boku starego przyjaciela zaczyna powoli odżywać, jednak jak się szybko okazuje, on również, skrywa mroczne tajemnice. Wkrótce Bell stanie oko w oko z nowym zagrożeniem.

Jak widać, fabuła filmu dość dobrze odzwierciedla scenariusz książki. I właśnie z tym związany jest pierwszy, tragiczny w skutkach, zgrzyt. Postać Bell. Z całym szacunkiem do aktorki, ale wypadła ona w tej roli naprawdę słabo. Jednak trzeba przyznać, że scenariusz też nie dawał jej zbytniego pola do popisu, gdyż Bell, tak naprawdę, snuje się po ekranie, powtarza w kółko te same sceny czy kwestie, a melancholijne monologi są dla widza doskonałym lekarstwem na bezsenność. Co gorsza, niemal trzy czwarte filmu to właśnie owe zawodzenie Bell nad złamanym sercem i utraconym Edwardem. Dziewczyna niby próbuje uprawiać niebezpieczne sporty, aby ujrzeć ducha ukochanego, ale wygląda to tak nieudolnie, że widz ziewa i patrzy na zegarek. Akcja dopiero zaczyna się rozkręcać w końcówce filmu, gdy mamy do czynienia z rodziną Volturi. Wtedy wreszcie mamy nie tylko dynamikę, ale, co ważniejsze, bardzo ciekawe dialogi. Reszta aktorów też, co prawda, nie grzeszy wybitną grą aktorską, ale z pewnością wypada lepiej niż postać Stewart.

Tym, co wzbudziło mój zachwyt w pierwszej odsłonie sagi „Zmierzch”, była muzyka. Niestety i na tym polu w drugiej części mamy przysłowiową plamę. Co prawda, ścieżka dźwiękowa jest porządna, jednak tym razem kompletnie nie porywa. Brak mi w niej tego wydźwięku, majestatu, po prostu tego „czegoś”, co powodowało, że zostawała na długo w pamięci. Tutaj mamy jedynie porządne tło muzyczne. Na szczęście zdjęcia i montaż dalej trzymają fason. Nadal mamy do czynienia z bajecznymi plenerami Alaski, czy świetnie zrobionymi ujęciami wnętrz. Co prawda, brakowało mi trochę wirowania kamery ponad lasami, jednak wynikało to bardziej z fabuły, niż lenistwa twórców. Efekty komputerowe, szczególnie potężne wilki, są również wykonane pieczołowicie. Co ciekawe, o wiele lepiej, w stosunku do pierwszej części, wypadła charakteryzacja. Uwagę widza przykuwają zwłaszcza oczy wampirów. Coś pięknego. Szkoda tylko, że u rodziny Volturi, której członkowie mają czerwone oczy, wypadły one nad wyraz sztucznie. Choć nie we wszystkich wypadkach.

Ostatecznie uważam „Księżyc w nowiu” za film mocno przeciętny, który stoi daleko w tyle za pierwszą częścią sagi „Zmierzch”. Miałem w stosunku do tej produkcji dużo większe wymagania i tylko dzięki oprawie wizualnej byłem w stanie ścierpieć ten film do końca. Szkoda, bo miał w sobie potencjał. Fanom książki powinien się mimo wszystko spodobać, zwłaszcza kobietom. Co do reszty publiczności – mogą zaryzykować lub powrócić do korzeni w postaci legendy zwanej Nosferatu - Symfonia grozy.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Bella, Jacob i Edward - kobieta, wilkołak i wampir. Nietypowe i ciekawe. Edward zostawia Bellę, bo nie chce jej więcej krzywdzić, a Jacob staje się jej Słońcem, które wyciąga ją z depresji. Ci, co czytali książkę wiedzą, co się działo, a film jest raczej

2009-11-27 | aluska | 7/10 | 1 z 15 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Reżyser postarał się, żeby wprowadzić choć trochę więcej akcji niż w książce, ale nie dało się pominąć niezwykle smętnych scen wyznawania sobie miłości i przywiązania. No trudno, można to przeżyć, ale Edward moim zdaniem został zagrany strasznie. Zmarszczka na czole nieskazitelnego wampira wyjątkowo rzucała się w oczy. Robert Pattinson pokazał się jako drewniak, który nie potrafił rozruszać się w żadnej sytuacji. W wizjach Belli wyglądał okropnie, ubrany w jakiś staromodny garnitur. Uważam, że najgorzej zagrał ze wszystkich aktorów. Dużo lepiej poradził sobie w pierwszej części. Za to Bella lepiej sobie poradziła niż w "Zmierzchu", a Jacob, mimo że najmłodszy, najlepiej oddał charakter książki, wprowadził odrobinę życia i radości nie tylko w Bellę, ale też w widzów. Moim zdaniem najlepsze okazały się role epizodyczne i drugoplanowe - Carlise, Emmet, Alice, Charlie, Victoria. Świetne sceny walki wilków i ucieczka Victorii przy genialnej muzyce były chyba najlepszymi scenami w filmie. Dodatkowo kilka śmiesznych momentów, np. w kinie. Dla wszystkich dziewcząt scena, w której Jacob zdejmuje koszulkę, żeby obetrzeć krew z twarzy Belli, zostaje brutalnie wręcz przerwana komentarzem dziewczyny; "Jesteś piękny", Cała sala wybuchła śmiechem. Tak samo wizja Alice, która widzi Edwarda i Bellę biegnących po łące - po prostu rozbrajała swoją prozaicznością i sielankowością. Jednak dałam 7 pkt, ponieważ, mimo niektórych mankamentów, film ogląda się dobrze i na pewno nie zniechęci do obejrzenia kolejnej części, na którą czekam z niecierpliwością )

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Niezwykła miłość Edzia i Belli

2009-11-22 | Michal_Dajer | 6/10 | 6 z 14 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Kiedy do kin wchodził Zmierzch chyba nikt nie słyszał wcześniej o powieści Stephenie Meyer. Co prawda była ona dostępna w księgarniach w naszych kraju, ale nie była jakoś specjalnie rozchwytywana. Dopiero produkcja, w której Robert Pattinson (filmowy Edward) w niezwykły sposób zakochał się w Kristen Stewart (Bella) stało się jasne, że mamy do czynienia ze współczesną wersją Romeo i Julii.

Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu skupia się na dalszych losach niezwykłej miłości wampira Edwarda (Pattinson) i ludzkiej dziewczyny o imieniu, Bella (Stewart). O tym, że ta miłość nie będzie należała do najprostszych przekonują się oni podczas przyjęcia urodzinowego, na którym "kruchutka" dziewczyna kaleczy się w palec. To powoduje, iż żądny krwi przyszywany brat głównego bohatera chce z niej wyssać więcej tego napoju. Co prawda nic złego się nie dzieje, ale przerażony Edward postanawia odejść od ukochanej, aby więcej nie narażać ją na niebezpieczeństwo. Bella kompletnie się załamuje, jej jedyną nadzieją jest przyjaciel Jacob (Lautner), który także skrywa pewną mroczną tajemnicę. Czy teraz miłość tej nietypowej pary przetrwa?

Druga część jest zupełnie inna z kilku względów. Po pierwsze za reżyserię wziął się autor American Pie - Chris Weitz, a po drugie mamy w niej nieco więcej akcji. Niewątpliwie do największych plusów produkcji należy gry aktorska, która wypada dosyć dobrze. Owszem nie jest to rewelacja na miarę Helen Mirren czy choćby pięknej Angeliny Jolie, ale zarówno Robert Pattinson, Kristen Stewart jak i coraz ważniejszy Taylor Lautner poradzili sobie w swoich rolach. Najlepiej z całego tria wyszła zdecydowanie Stewart, która jest po prostu świetną Bellą. Dodatkowymi brawami powinni zostać nagrodzeni Ashley Greene, która jest bardzo przekonująca w roli niezwykłej Alice, oraz Dakota Fanning, która swoją epizodyczną rolą wprowadza pewną magię w świat Księżyca w nowiu.

Cóż za największą wadę produkcji można uznać, iż jest po prostu ogromnym ciosem dla wszystkich fanów mrocznych wampirów. O ile może już "wegetariaństwo" byliby jeszcze przełknąć (w końcu w książce "Czysta Krew" nie zabijają ludzi) to jednak nikt nie chce wybaczyć pisarce, iż w świetle dnia słonecznego wampiry mienią się niczym zapalona choinka w hipermarkecie. Cóż niestety taki jest film, taka jest książka i nic tego nie zmieni. Dla mnie osobiście dodatkową wadą było ciągłe paradowanie w spodenkach grupki indiańskich nastolatków, którzy niezależnie od pogody zawsze paradowali w tych samych gatkach. Czasami to bardziej śmieszyło niż pociągało, ale może z kobiecego punktu widzenia to było coś zupełnie innego.

Wszyscy, co bardziej fanatyczni fani powieści powinni być usatysfakcjonowani. Obraz Chrisa Weitza zbytnio nie odbiega od książkowej wersji. Jest, co prawda kilka zmian, ale można je zrozumieć, że gdyby nie to film musiałby trwać, co najmniej 2 godziny dłużej. Najgorzej jednak wypadła rodzina Volturi, która choć w zamyśle ma wyglądać strasznie, tak nie wyglądała. To był chyba największy mankament tej produkcji.

Podsumowując to jest obraz, który na pewno przypadnie do gustu fanom powieści Stephenie Meyer oraz tym, którym obraz Zmierzch przypadł do gustu. Nie spodoba się tym, którzy po Księżycu w nowiu oczekiwali czegoś niezwykłego. Jest mocno przeciętny, ale taki, który sprawia, że nastolatki mają okazję zobaczyć facetów swoich marzeń.

Osobiście mogę powiedzieć jedno - niech każdy wzdycha, do kogo chce.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu (2009)

    Saga "Zmierzch": Księżyc w nowiu (2009) — 19

    17-letnia uczennica Bella Swan i Edward Cullen tworzą bardzo szczęśliwą, choć niecodzienną parę. Ich romans trwa do dnia feralnych osiemnastych urodzin dziewczyny. Po tym wydarzeniu Cullenowie wyjeżdżają z miasta,...

  • Avatar-icon

    angela21

    2012-01-07

    10/10

    mi się bardzo podobało:) Jednak książka lepsza ale film niczego sobie były dla mnie momenty bardzo zaskakujące;)) trzymalo w napieciu:)

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    dziubek_1

    2010-08-11

    1/10 Nędza jakich mało!!

    Romans z nutką thrillera/horroru w tle z fabułą zapożyczoną z jakiejś nieemitowanej (z powodu marności) telenoweli brazylijskiej vel kolumbijskiej. Nuda, nuda tylko czasami poprzerywana nudą. Jedyn...

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    Odi

    2010-06-06

    Aż trudno uwierzyć

    Naprawdę bardzo ciężko mi jest pojąć jak można było wyłożyć 50 mln dolców na taki film. Wiem zdobył ogromną popularność i zarobił dwa razy tyle ale tym gorzej świadczy to o widzach. Produkcja ta to...

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    caryca84

    2010-06-03

    5/10 maksymalnie - zupełnie im nie wyszło

    Pierwsza część zrobiona na perfekt - świetna muzyka (m.in. Muse), ujęcia, fabuła. Druga część: jak zbitek paru trailerów; całość nie trzyma się kupy, sceny i dialogi bezsensowne, nielogiczne, czase...

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    monikawawa

    2010-05-05

    Wydaje mi sie, ze lepszy od 1.

    aczkolwiek tez nie powala z nog.

    0 odpowiedzi