140x200 Update

Pokuta (2007)

Atonement

Recenzje

Nie każda pokuta bywa odkupieniem winy. Niekiedy jest już na to za późno…

2009-07-01 | Jana | 8/10 | 6 z 9 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Z adaptacją filmową literatury rzecz ma się podobnie jak z jej tłumaczeniem. Trudno przełożyć na obraz wszelakie niuanse językowe oryginału. Wydaje się, że twórcom Pokuty to się udało… Kompozycja filmu jest intrygująca i zaskakująca zarazem. Mamy tu do czynienia nie tyle ze skomplikowaną fabułą, ale raczej z nie zawsze chronologicznym tokiem zdarzeń, które widz układa niczym puzzle, dopasowując do siebie odpowiednie kawałki. Częste powroty do bliższej lub dalszej przeszłości pozwalają tę układankę uzupełniać.

Jednakże fabuła filmu to pretekst do rozważań na temat winy i zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy. Jawi się zatem pytanie, czy najcięższa nawet pokuta jest w stanie przekreślić popełnione czyny? Czy każdą winę można wybaczyć? Ale wybaczyć nie zawsze oznacza zapomnieć o doznanej krzywdzie. Z drugiej zaś strony, jak żyć z poczuciem winy… Pokuta według religii chrześcijańskiej to swoiste katharsis, które daje wybaczenie, pozwoli się odrodzić niczym feniks z popiołów. Jednakże zadośćuczynienie ma sens wtedy, jeśli dotyczy tych, którzy zostali skrzywdzeni, jeśli winowajca żałuje swego postępku. Zatem dywagacje filozoficzno-moralne są istotniejsze od nie zbyt skomplikowanej fabuły. Dzięki nim widzimy cały wachlarz ludzkich charakterów i zachowań.

Czymże jest tytułowa pokuta dla Briony Tallis - głównej bohaterki? Okazuje się, że w dużej mierze to fikcja literacka, pobożne życzenie, którym chciałaby mocą swojej twórczej wyobraźni naprawić zło, które wyrządziła w przeszłości. Uszczęśliwienie Cecilii i Robbiego na kartach swej ostatniej powieści jest celowym „chwytem” literackim, bo przecież czytelnicy lubią happy end… To, czego nie udało jej się zrealizować w realnym świecie, postanawia urzeczywistnić na kartach swej książki. Chce wynagrodzić im to, co przez zawiść i zakłamanie odebrała w przeszłości. Dramatyzm sytuacji potęguje doskonała muzyka ilustrująca obraz, który zmienia się jak w kalejdoskopie, a sceny często pojawiają się niczym błysk flesza.

Dzieło filmowe podobnie jak literatura są ze swej natury linearne, albowiem trudno jednocześnie zaprezentować zdarzenia i przeżycia jakie im towarzyszą - to, co możemy w tym samym momencie odbierać wszystkimi zmysłami. Twórcom Pokuty udało się osiągnąć to, co zdaje się niemożliwe. To samo zdarzenie oglądając z punktu widzenia różnych postaci początkowo odbieramy jak byłyby to całkiem różne fakty. Dopiero misterne układanie owych puzzli prowadzi nas do wyjaśnienia wszelakich zawiłości… Zdarzenia oglądamy z perspektywy tych, którzy w nich bezpośrednio uczestniczą, czyli Cecilii Tallis i Robbiego Turnera oraz trzynastoletniej Briony, która obserwuje swą starszą siostrę. Jednakże obraz bez słów, bo tych z wysokości okna na piętrze usłyszeć nie może, staje się zdeformowany w stosunku do realnej rzeczywistości. Zazdrosna i zawistna młodsza siostra to, czego nie może dojrzeć i usłyszeć, wymyśla. Kilka zbiegów okoliczności, niewłaściwa interpretacja zdarzeń, bujna wyobraźnia przyszłej pisarki i kłamstwo stają się przyczyną tragedii kilku osób… Kolejna relacja jawi się jako fabuła powieści… Briony Tallis, która opowiada u schyłku życia o tym, co miało miejsce dawno temu. Taka konstrukcja zdarzeń, udana próba ich symultanicznego zaprezentowania, jest dla widza znacznie ciekawsza, przykuwająca jego uwagę mimo niezbyt skomplikowanej fabuły.

Atutem filmu jest również duża dbałość o realia epoki. Doskonale została zobrazowana Anglia lat trzydziestych. Dramat z pewnością godny polecenia nie tylko miłośnikom tego gatunku. Niewątpliwym walorem jest także znakomite aktorstwo. Doskonałe kreacje stworzyli Keira Knightley jako Cecilia oraz James McAvoy w roli Robbiego. Trzynastoletnią Briony świetnie zagrała Saoirse Ronan. Uczyniła to na tyle dobrze, że została „dostrzeżona” nominacją do Oskara. Briony jako postać filmowa w żadnym ze swych trzech wcieleń raczej nie budzi sympatii widza. Nawet doskonała Vanessa Redgrave odtwarzająca tę samą postać - znaną pisarkę – „dziesiąt” lat później.

Tytułowa pokuta nie staje się odkupieniem winy, albowiem nie ma komu zadośćuczynić i nie ma kto już Briony wybaczyć…

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Przede wszystkim styl...

2009-06-28 | Garret_Reza_fdb | 6/10 | 0 z 10 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Pokuta wykorzystuje wszystkim dobrze znane schematy z setek innych melodramatów - dwoje ludzi tworzy tymczasowy związek przerwany w bolesny sposób, po czym spotykają się po kilku latach i żyją dłuuugo i szczęśliwie...

Idąc na ten film oczekiwałem prawdopodobnie tego samego co 99,9% osób, czyli łzawego melodramatu sprezentowanego nam przez Hollywood z okazji Dnia Świętego Walentego. Nie powiem, że zawiodłem się kompletnie. Film okazał się zupełnie inny od moich oczekiwań - posiada swój styl i klasę, tylko szkoda, że wszystkie swe zalety odkrywa dopiero podczas fenomenalnej wręcz końcówki...

Bohaterką opowieści jest trzynastoletnia Briony Tallis - obiecująca młoda pisarka, jednak jej pierwsza sztuka furory nie robi - brak zaangażowania ze strony aktorów. Zdołowana Briony swoje zainteresowanie lokuje więc w przypadkowo zobaczonych scenach między jej siostrą Cecylią i Robbim - ogrodnikiem. Sceny w rzeczywistości są całkowicie niewinne, jednak w oczach młodej pisarki rosną do rangi zboczeń seksualnych (ach, to angielskie wychowanie przedwojenne...). Więc łatwo się domyślić, co sobie wyobraziła, gdy była świadkiem naprawdę niedwuznacznych scen w bibliotece z udziałem zakochanych. Gdy Robbie zostaje oskarżony o gwałt, 13-latka nie boi się zaświadczyć o jego winie... Chwilę potem akcja filmu zaczyna przeskakiwać o kilka lat do przodu i do tyłu - obserwujemy jak Robbie z więzienia trafia na II wojnę światową, potem jego spotkanie z ukochaną, które nastąpiło parę miesięcy wcześniej...

Cała opowieść toczy się stałym rytmem, bez większych zaskoczeń - jest tu mnóstwo powtórzeń, np.: widzimy jak Briona podgląda swoją siostrę, a dopiero potem zostaje wyjaśnione, co tam tak naprawdę zaszło. Ze scen w pamięci zostaje przede wszystkim ewakuacja żołnierzy z Dunkierki – po prostu mistrzostwo świata! Jedno, niezwykle długie ujecie przedstawia chaos wojny w jej uspokojonej wersji - zamiast strzelania widzimy najróżniejsze sceny: chór żołnierzy, likwidacja chorych koni, ludzi cieszących się z powrotu do domu... Gdzieś tam odbywają się ćwiczenia, tam ktoś krzyczy, obok przejedzie kilku generałów na koniach. Obraz jest niesamowicie żywy, pełen pastelowych barw robi niesamowite wrażenie na widzu - wielkie brawa dla operatorów za synchronizację tego chaosu...

O ile do warstwy technicznej filmu nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń, to do aktorstwa muszę się przyczepić - siła napędowa tego filmu, czyli Keira Knightley może i jest ładna, ale talentu aktorskiego w niej za grosz - tak beznamiętnie wypowiedzianych kwestii nie słyszałem w kinie od dawna. Z kolei James McAvoy, który za dużo nie pokazał w Ostatnim królu Szkocji to tu wypada całkiem przyzwoicie - miny odpowiednie, gesty również, zwłaszcza tych parę wykonanych podczas posiłku zaraz po wstąpieniu do wojska - nie wiem, jak to możliwe ale tymi paroma ruchami nad talerzem przekonał mnie, iż naprawdę żałuje braku kontaktu ze swoją ukochaną...

Muszę również wspomnieć o zakończeniu, które zdecydowało o mojej ocenie tego filmu - niezwykle zagrana postać starszej Briony spowiada się ze swej pokuty...

Ogólne wrażenia po seansie są jak najbardziej pozytywne - co z tego, że aktorsko film nie zachwyca - ten obraz ma swój styl, nieco przeszkadza niewykorzystany potencjał jaki na pewno można było lepiej wykorzystać, ale po co psioczyć. No i nie można zapominać o genialnej sekwencji ewakuacji żołnierzy... Mimo wszystko warto zobaczyć ten film, chociażby dla tej jednej sceny...

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Słuszne nagrody, odpowiednia pokuta, obowiązkowy obraz dla miłośników dramatu.

2008-03-17 | Elros | 9/10 | 7 z 15 osób uważa tę recenzję za użyteczną

W życiu człowieka pokuta odgrywa niekiedy podwójną rolę. Może być ona narzucona przez naszą wiarę, lub niekiedy wewnętrzną przemianę. Pobudza do skruchy i do głębszych przemyśleń. Odpowiadamy za miłość, za nasze czyny, bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Kiedy na jednej drodze krzyżują się wojna i miłość nie trzeba nawet zgadywać, co stanie się dalej.

Film „Pokuta” (sześciokrotnie nominowany do Oscara, pięciokrotnie do Złotego Globu, a także dziewięciokrotnie do nagrody BAFTA) oparty jest na bestsellerowej powieści pod tym samym tytułem autora Iana McEwana. Zapewne dzięki scenariuszowi adaptowanemu film został tak wspaniale wyróżniony na tle pozostałych dzieł filmowych. Czym tam naprawdę się film ten wyróżnia? Co warto w nim odkryć, być może pokochać? Wróćmy teraz do pewnego upalnego dnia, w którym nawet spokojne bzyczenie osy, lekki powiew letniego wiatru, czy nawet smak chłodnej wody nie jest w stanie przewidzieć tragicznego finału nadciągającej nocy.

Młodziutka Briony Tallis (Saoirse Ronan) kończy właśnie swoje pisarskie dzieło, kiedy to kilkadziesiąt metrów od jej okna rozgrywa się dwuznaczna scena. Zaciekawiona dziewczynka próbuje zrozumieć co się właściwie tam dzieje. Widzi siostrę (Keira Knightley), a także syna służącej domu - Robbiego Turnera (James McAvoy). Briony nie wie czym dokładnie jest cnota, oraz czym są wartości moralne. Nie rozumie co mogą robić ludzie, kiedy bardzo się kochają. Tak rodzą się podejrzenia podsycane zazdrością, a także nienawiścią. Potrzeba zrozumienia, które może być tragiczne w skutkach. Tak pokrótce przedstawia się delikatny zarys wątku pomiędzy głównymi bohaterami. W scenografii wielkiego domostwa rozgrywa się walka o nieodwzajemnione uczucie, a także o pisarską motywację. Wszystko to połączone genialnym freskiem reżysera, wartościową muzyką, a także odkrywczą grą aktorską tworzy całość w pełni zasługującą na nagrody, które ten film otrzymał.

Wieczór dobiega końca, a wraz z nim zewnętrzna więź pomiędzy Cecilią Tallin (wyżej wspomniana Keira) a jej nowym kochankiem. Ten niesłusznie oskarżony o okrutną zbrodnię zostaje wtrącony do więzienia, a następnie włączony do wojska, a to wszystko dzięki perfidnej intrydze Briony. Do końca życia kochankowie ci będą sobie bliscy, bo miłości ukazanej w powieści nie jest w stanie przerwać nawet wojna. Jest ona zarówno filozoficznym bytem pomiędzy dwojgiem równie niedoskonałych istot, a także uczuciem wiążącym i podtrzymującym życie. W żadnym filmie nie ujrzymy tak wspaniale przedstawionej namiętności w danych chwilach naszego życia. Ta nieprzerwana linia życia jest w stanie przecierpieć i wytrzymać więcej niż jakakolwiek inna istota. Niekiedy nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co w filmie jest fikcją, a co prawdą. Historię tę poznajemy z perspektywy Briony, która nie tylko intryguje i wzrusza, a także poucza. Ciekawość widza sięga monstrualnych rozmiarów, kiedy to poznajemy przeszłość zmieszaną z teraźniejszością i przyszłością. Gdzie w tym wszystkim jest wkład autora powieści? W filmie tego nie czuć. Dzięki temu „Pokuta” staje się niesamowitym obrazem ludzkich słabości i jego wartości. Jest niezapomnianym dramatem tak realistycznym jak by się było tego wszystkiego obserwatorem na żywo, który zabłądził pomiędzy pewnym słonecznym dniem, a wojenną pustką rozrywaną śmiercią i ludzkim cierpieniem…

Na początku wspomniałem o odkrywczej roli głównym bohaterów. Owszem, to było dość specyficznym dla mnie przeżyciem, czyli zobaczenie tych bohaterów w tak dramatycznych i przejmujących scenach. Na ich miejsca nie wyobrażam sobie nikogo innego z szerokiego grona innych, nawet bardziej doświadczonych aktorów. Ale żeby samemu zostać tak bardzo wciągniętym w aktorskie umiejętności tej pary należy samemu się przekonać, oglądając ten film.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Pokuta (2007)

    Pokuta (2007) — 8

    Z pozoru niewinne, ale tragiczne w skutkach nieporozumienie sprawia, że ukochany Cecylii (Keira Knightley) zostaje skazany za zbrodnię, której nie popełnił. Dopiero po latach rozłąki bolesna tajemnica wyjdzie na...

  • 21x30

    tfilippo

    2010-12-30

    Rozczarowanie po tylu oscarowych nominacjach

    Ładne zdjęcia i muzyka, ładna Keira Knightley (choć seksbombą to ona nie jest jednak), ale sam film ciężkostrawny, a przecież widziałem wiele nudnych obrazów, którym wybaczałem ich powolną narrację...

    1 odpowiedź

    Jana

  • 21x30

    ALVAREZ

    2009-12-30

    NUDA Z MAŁYMI WYJĄTKAMI

    Niezbyt mnie zachwycił.Spodziewałem się o wiele więcej.Do aktorstwa,plenerów i całej oprawy absolutnie nie można się przyczepić.Jedno natomiast przemawiało na dość duży minus,film,krótko mówiąc jes...

    3 odpowiedzi

    ALVAREZ

  • 21x30

    lulu85

    2009-06-12

    Ogólnie nudny :P

    Nudny, choć z początku historia zapowiadała się ciekawie. Sam pomysł kłamstwa interesujący i dość zaskakujące zakończenie. Fajny pomysł nakręcania scen z punktu widzenia kilku bohaterów. No, ale dl...

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    juskowiak

    2008-11-15

    Jedno kłamstawo - trzy tragedie.

    Napiszę krótko - bardzo dobry film. Dla prawdziwych kinomaniaków jest to pozycja obowiązkowa. Interesująca historia przedstawiona wprofesonalny sposób. Dałbym "8", ale druga godzina filmu jest wyrż...

    7 odpowiedzi

    Solarie

  • 21x30

    Wodnica79

    2008-02-28

    Hmm...

    Spodziewałam się czegoś innego, ale nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam. Może nie jest to taki "the beściak", ale całkiem całkiem spoko:-) Ale muza - bardzo dobra.

    0 odpowiedzi