Jako osoba, która nie miała do czynienia z ani serialem ani serią filmów, obraz J.J. Abramsa był dla mnie w ogóle czymś nowym. Musiałem wczuć się w jego klimat, atmosferę, poznać bohaterów i wątki. Wydaje mi się, że udało się. Dostałem obraz czysto rozrywkowy, widowisko na dość dobrym poziomie. Wszystkie te efekty specjalne, wybuchy, walki, gadżety ucieszyły moje oko. Pomimo dość szybkiego tempa raczej większość rzeczy dało się ogarnąć. Co prawda brakuje tutaj trochę epickiego rozmachu a w kilku scenach pojęcie ciągu przyczynowo-skutkowego nie znajduje odzwierciedlenia. Szkoda, że tak słabo została rozbudowana postać Nero, w którą wcielił się Eric Bana.

Takim to sposobem otrzymaliśmy film pozbawiony moralitetu, czysto rozrywkowy, ale też i nie bezbłędny.

„Because nothing sucks more than feeling all alone. No matter how many people are around”