Harry Potter i Czara Ognia (2005)
Harry Potter and the Goblet of Fire
Recenzje
Jak narazie najlepsza część filmowych przygód młodego czarodzieja.
Nie ukrywam, że już od kilku lat czytuję książki o młodym czarodzieju autorstwa J.K. Rowling, co więcej bardzo je lubię. Z ich ekranizacjami było trochę gorzej. Pierwsza część po prostu mnie znudziła, była zbyt kolorowa i ewidentnie zabrakło jej magii. Dwójka była trochę lepsza, ale niewiele. Dopiero zmiana reżysera z Chrisa Columbusa na Alfonso Cuarona doprowadziła do tego, że Harry (a zarazem seria filmów o nim) wydoroślał. „Więzień Azkabanu” nie był już bajką dla grzecznych dzieci, ale dobrym mrocznym dramatem (głównie dla młodzieży, ale jednak). „Harry Potter i czara ognia”. Zdecydowanie najbardziej mroczna, niosąca największy ładunek emocjonalny, ale jednocześnie najbardziej zabawna część sagi.
Ukłony należą się scenarzyście, któremu udało się zmieścić wszystkie najważniejsze wątki ponad 700-stronicowej książki w dwuipółgodzinnym filmie. Oczywiście przy przenoszeniu takiego giganta na ekrany kin, niektóre wątki musiały zostać skrócone (np. rodząca się miłość Hagrida i Madame Olympii Maxime), inne usunięte całkowicie (np. zupełnie zignorowano sceny ze skrzatami domowymi, które na początku czwartej części odgrywały ważną rolę). Podobnie jest z kilkoma postaciami, które musiały oddać „czas antenowy” innym. Stąd jedna z moich ulubionych postaci Severus Snape, wypowiada raptem kilka zdań. Szkoda także trochę przycięcia wątku dziennikarki „Proroka codziennego” Rity Skeeter (wybornie zagranej przez Mirandę Richardson), której w książce poświęcone były dość pokaźne fragmenty.
Jak już wcześniej wspomniałem, „Harry Potter i czara ognia” jest najlepszą częścią cyklu. Gdy rozpoczęła się projekcja filmu, spodziewałem się spokojnego wstępu (mimo, iż wiedziałem, że zabraknie rodziny Dursleyów), tymczasem reżyser już na początku wrzuca nas w wir akcji, dając odetchnąć dopiero po około 45 minutach. Pierwszy kwadrans filmu rozgrywa się w takim tempie, że nie wiedziałem, w którą stronę ekranu patrzeć. Czułem się wręcz przygnieciony nawałem efektów specjalnych, ale nie narzekam, ponieważ te są idealne. Cały film jest ich pełen, ale nie odbiera mu to ani odrobiny magii. Największe wrażenie zrobiła na mnie scena w labiryncie i oczywiście rozpoczęcie Pucharu Świata.
„Harry Potter i czara ognia” jak zwykle może pochwalić się świetną, pełną gwiazd (głównie brytyjskich) obsadą. Nawet odtwórca głównej roli, Daniel Radcliffe, którego aktorstwo uważałem za największy zgrzyt w „Kamieniu filozoficznym”, stworzył przyzwoitą rolę, chociaż z młodych aktorów zdecydowanie najlepiej zagrała Emma Watson (Hermiona Granger). Z nowych aktorów, oprócz ww Richardson, najbardziej w pamięć zapadają Breendan Gleeson w roli Szalonookiego Moody’ego (chociaż inaczej go sobie wyobrażałem) i jak najbardziej Ralph Fiennes genialnie interpretujący Czarnego Pana. Dodatkowo dobre role „weteranów”, czyli Michaela Gambona, jako dyrektora Hogwartu Albusa Dumbledore’a (którego postać została znacznie pogłębiona w stosunku do poprzednich części), czy Alan Rickman grający tym razem praktycznie epizod, ale moim zdaniem to jeden z najbardziej charyzmatycznych aktorów świata, więc nawet gdy pojawia się na ekranie na parę sekund, elektryzuje swoją obecnością.
Kilka zmian zaszło także wśród twórców „Harry’ego Pottera”. Ta najważniejsza to tradycyjna już zmiana reżysera. Pałeczkę po Alfonso Cuaronie objął Mike Newell. Autorem zdjęć jest Roger Pratt, który pracował przy dwóch pierwszych częściach, a na stołku kompozytora zabrakło tym razem Johna Williamsa, którego zastąpił Patrick Doyle („Gosford Park”, „Dziennik Bridget Jones”). O ile dwie ostatnie zmiany wyszły filmowi na dobre (Doyle napisał wyśmienitą muzykę), to trochę żałuję, że Cuaron zrezygnował z reżyserii kontynuacji. Wprawdzie film jako całość jest lepszy od „Więźnia Azkabanu” (chociaż to wynika także z tego, że czwarta część książki jest lepsza od trzeciej), to uważam, że jest on lepszym reżyserem i jego wizja była nieco bardziej klimatyczna.
Ale nie ma co rozpaczać. W końcu nie jest tak źle (wyobrażacie sobie sytuacje, w której reżyserem tego obrazu jest Marek Brodzki?). Powiem więcej - jest naprawdę dobrze. Newellowi udało się zachować ducha książki, stworzył film, na którym ani przez minutę nie zaznałem nudy, co jest nie lada wyczynem z racji jego długości. Historia jest w miarę spójna i biorąc pod uwagę tendencję zwyżkową serii, należy mieć tylko nadzieję, że „Harry Potter i Zakon Feniksa” będzie jeszcze lepszy.
Najlepszy film poświęcony małemu czarodziejowi z Hogwartu. Newell wywiązał się na piątkę.
Po obejrzeniu najnowszej części „Harry’ego Potte’a” mogę śmiało stwierdzić: „HP rośnie w siłę”. Z części na część ekranizacje stają się coraz lepsze technicznie, ale treść nadal „omyka”.
Zekranizowania czwartego tomu przygód o młodym czarodzieju podjął się Mike Newell (Uśmiech Mony Lizy, Cztery wesela i pogrzeb). Krytycy spodziewali się po nim dużo, w końcu podjął się reżyserii filmu na podstawie największego bestselleru ostatnich lat i po części te oczekiwania spełnił. Film jest świetny od strony technicznej. Doskonałe zdjęcia połączone z równie dobrymi animacjami komputerowymi. Z dobrej strony pokazała się także Andrew Ackland-Snow, która w czasie pracy nad filmem podjęła się scenografii. Dzięki jej scenografii teraz będzie niejednemu czytać „Czarę Ognia” i sobie ją wyobrazić, w szczególności należą jej się pochwały za sceny w czasie Mistrzostw Świata w Quidditcha, a także sceny Turnieju Trójmagicznego. Jednak film niestety ma też i kilka bardzo poważnych wad. Pierwszą i najważniejszą są niedokończone historie. Kilka wątków było przerywanych gdy jeszcze nie zostały dokończone, a jeżeli ktoś nie czytał książki to po prostu się nie domyśli co tam się dalej stało, tak się szanuje widza?
Polska wersja filmowa udowadnia po raz „enty”, że do filmów nie umiemy robić dubbingów. Jonasz Tołopiło i reszta ekipy, która podkładała głos młodych bohaterów nie wywiązała się z zadania. Głos Harry’ego w ogóle nie pasował do jego sylwetki, a nawet wieku, nie wspominając już o reszcie… Starsze pokolenie też niczym się nie popisało, ale ich głos jeszcze „ujdzie”. Newell nie boi się pokazać okrucieństwa. Pokazuje je w sposób bardzo bezpośredni. Zdecydowanie nie jest już to kino familijne, że możemy się wybrać nawet z najmłodszymi pociechami do kina. Z ekranu w niektórych momentach wieje grozą, przerażające postacie zdecydowanie nie są dla 9-10 latków.
Aktorstwo stoi na średnim poziomie. Starsze pokolenie tą średnią zdecydowanie zawyża swoją znakomitą grą, zaś młodsze obniża…Wśród młodszego pokolenia wyróżnia się na pewno odtwórca roli niezdarnego Rona, Rupert Grint. Największą wadą Radcliffe’a, Watson i Eltona jest mimika, w wielu akcjach w ogóle nie potrzebna, sztuczna i drewniana, nie biją z niej uczucia. Kolejna część z rzędu, w której dominuje odtwórca nauczyciela eliksirów Severusa Snape’a, Alan Rickman. Jego kamienna twarz, spokój idealnie odwzorują nasze wyobrażenia tego tajemniczego osobnika. Na wysokim poziomie zagrali także aktorzy tj. Ralph Fiennes, Stanislav Ianevski, czyli aktorzy drugoplanowi.
Film na pewno mogę polecić, gdyż mimo ponad 2,5 godzinnego seansu nie będziemy się nudzić, gdyż film naprawdę wciąga, szybkie i efektowne zdjęcia przeniosą nas w świat J.K. Rowling i jej magicznego świata. Polecam!
-
Gdzie kupić?
-
Wiadomości
-
12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego
Organizator ujawnił tytuły filmów, które będziemy mogli zobaczyć na festiwalu.
-
Freeman i Cruise w nowym filmie Kosinskiego
Produkcja będzie adaptacją powieści graficznej autorstwa Josepha Kosinskiego i Arvida Nelsona
-
Nominacje do Orłów 2012
Polska Akademia Filmowa ogłosiła listę nominacji do Nagrody Orłów.
-
Powrót Natalie Portman
Natalie Portman powraca po dłuższej przerwie na plan filmowy. Wystąpi w dwóch projektach Malicka.
-
Scorsese i jego wynalazek
Przeczytaj recenzję filmu "Hugo i jego wynalazek" - bajecznej wariacji z historią w tle.
- więcej »
-
-
Kino
-
I że cię nie opuszczę
I że cię nie opuszczę - Paige, Leo (Rachel McAdams i Channing Tatum), świeżo poślubione małżeństwo ulega wypadkowi samochodowemu, na wskutek którego żona zapada w śpiączkę. Kobieta budzi się z amnezją, a jej mąż po raz kolejny musi starać się o jej serce...
-
Hugo i jego wynalazek
Hugo i jego wynalazek - Akcja toczy się we Francji na początku lat 30. Główny bohater, sierota Hugo Cabret (Asa Butterfield), mieszkający na paryskim dworcu ze swoim wujem-alkoholikiem, przypadkowo znajduje tajemniczy mechanizm, stworzony przez znakomitego filmowca Georgesa Mélièsa. Ten znaleziony przedmiot uruchamia reakcję łańcuchową dziwnych zdarzeń, które w ostateczności pomogą Hugo odgadnąć tajemnicę jego zmarłego ojca...
-
Big Love
Big Love - Emilia ma 16 lat, gdy poznaje o siedem lat starszego przystojnego Maćka. Chłopak otwiera przed niewinną dziewczyną świat miłości i namiętności. Wkrótce Emilia porzuca rodzinny dom, by zamieszkać z ukochanym. Chłopak imponuje wychowanej bez ojca dziewczynie. Emilia dojrzewa w związku i z wpatrzonej w Maćka dziewczyny przeistacza się w piękną świadomą siebie i ciekawą świata młodą kobietę. Zaczyna śpiewać w zespole, co zawsze było jej największym marzeniem. Pierwsze sukcesy dodają Emilii pewności siebie. Wkrótce wokół niej zaczynają pojawiać się nowi mężczyźni. Maciek nie może pogodzić się z niezależnością Emilii, czuje, że traci nad nią władzę. Namiętne love story przeistacza się w toksyczną miłość, która uzależnia jak narkotyk i nieuchronnie prowadzi do dramatycznego finału…
-
Odrobina nieba
Odrobina nieba - Marley Corbett (Kate Hudson) niedługo przed tym jak poznaje swoją drugą połowę Juliana Goldsteina (Gael García Bernal) dowiaduje się, że ma raka. Jednak strach przed zakochaniem się jest silniejszy niż śmierć.
-
Żelazna dama
- więcej »
-
-
-
Harry Potter i Czara Ognia (2005) — 9
Czwarta część przygód Harry’ego Pottera. Tym razem w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart rozegra się Turniej Trójmagiczny, na który przybędą przedstawiciele szkół: Beauxbatons we Francji i Durmstrangu w...
-
Chyba najlepsza część.
Ten film jest super , najlepsza część. 9/10
0 odpowiedzi
-
Jedna z najgorszych części
Co prawda, ten film był boski, ale z WA, ZF i KP nawet nie może się równać. Jest lepszy od KF i KT, ale to za mało.
0 odpowiedzi
-
Good
Kolejna wspaniała ekranizacja przygód Harrego. Tym razem padło na moją ulubioną część, na szczęście nie zawiodłem się i za to dodatkowy punkt. 8p.
0 odpowiedzi
-
7/10
Uwielbiam Harrego, ale ta częsc moim zdaniem była najgorsza ;P
0 odpowiedzi
-
Poprostu kocham te filmy
Wszystkie 4 czesc sa swietne, akcja, fantazja, magie i ciekawe pomysly :) Swietna adaptacja ksiazki.
4 odpowiedzi



amazonka.pl