140x200 Update

Harry Potter i Czara Ognia (2005)

Harry Potter and the Goblet of Fire

Recenzje

Jak narazie najlepsza część filmowych przygód młodego czarodzieja.

2006-08-26 | Perfik | 9/10 | 3 z 6 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Nie ukrywam, że już od kilku lat czytuję książki o młodym czarodzieju autorstwa J.K. Rowling, co więcej bardzo je lubię. Z ich ekranizacjami było trochę gorzej. Pierwsza część po prostu mnie znudziła, była zbyt kolorowa i ewidentnie zabrakło jej magii. Dwójka była trochę lepsza, ale niewiele. Dopiero zmiana reżysera z Chrisa Columbusa na Alfonso Cuarona doprowadziła do tego, że Harry (a zarazem seria filmów o nim) wydoroślał. „Więzień Azkabanu” nie był już bajką dla grzecznych dzieci, ale dobrym mrocznym dramatem (głównie dla młodzieży, ale jednak). „Harry Potter i czara ognia”. Zdecydowanie najbardziej mroczna, niosąca największy ładunek emocjonalny, ale jednocześnie najbardziej zabawna część sagi.

Ukłony należą się scenarzyście, któremu udało się zmieścić wszystkie najważniejsze wątki ponad 700-stronicowej książki w dwuipółgodzinnym filmie. Oczywiście przy przenoszeniu takiego giganta na ekrany kin, niektóre wątki musiały zostać skrócone (np. rodząca się miłość Hagrida i Madame Olympii Maxime), inne usunięte całkowicie (np. zupełnie zignorowano sceny ze skrzatami domowymi, które na początku czwartej części odgrywały ważną rolę). Podobnie jest z kilkoma postaciami, które musiały oddać „czas antenowy” innym. Stąd jedna z moich ulubionych postaci Severus Snape, wypowiada raptem kilka zdań. Szkoda także trochę przycięcia wątku dziennikarki „Proroka codziennego” Rity Skeeter (wybornie zagranej przez Mirandę Richardson), której w książce poświęcone były dość pokaźne fragmenty.

Jak już wcześniej wspomniałem, „Harry Potter i czara ognia” jest najlepszą częścią cyklu. Gdy rozpoczęła się projekcja filmu, spodziewałem się spokojnego wstępu (mimo, iż wiedziałem, że zabraknie rodziny Dursleyów), tymczasem reżyser już na początku wrzuca nas w wir akcji, dając odetchnąć dopiero po około 45 minutach. Pierwszy kwadrans filmu rozgrywa się w takim tempie, że nie wiedziałem, w którą stronę ekranu patrzeć. Czułem się wręcz przygnieciony nawałem efektów specjalnych, ale nie narzekam, ponieważ te są idealne. Cały film jest ich pełen, ale nie odbiera mu to ani odrobiny magii. Największe wrażenie zrobiła na mnie scena w labiryncie i oczywiście rozpoczęcie Pucharu Świata.

„Harry Potter i czara ognia” jak zwykle może pochwalić się świetną, pełną gwiazd (głównie brytyjskich) obsadą. Nawet odtwórca głównej roli, Daniel Radcliffe, którego aktorstwo uważałem za największy zgrzyt w „Kamieniu filozoficznym”, stworzył przyzwoitą rolę, chociaż z młodych aktorów zdecydowanie najlepiej zagrała Emma Watson (Hermiona Granger). Z nowych aktorów, oprócz ww Richardson, najbardziej w pamięć zapadają Breendan Gleeson w roli Szalonookiego Moody’ego (chociaż inaczej go sobie wyobrażałem) i jak najbardziej Ralph Fiennes genialnie interpretujący Czarnego Pana. Dodatkowo dobre role „weteranów”, czyli Michaela Gambona, jako dyrektora Hogwartu Albusa Dumbledore’a (którego postać została znacznie pogłębiona w stosunku do poprzednich części), czy Alan Rickman grający tym razem praktycznie epizod, ale moim zdaniem to jeden z najbardziej charyzmatycznych aktorów świata, więc nawet gdy pojawia się na ekranie na parę sekund, elektryzuje swoją obecnością.

Kilka zmian zaszło także wśród twórców „Harry’ego Pottera”. Ta najważniejsza to tradycyjna już zmiana reżysera. Pałeczkę po Alfonso Cuaronie objął Mike Newell. Autorem zdjęć jest Roger Pratt, który pracował przy dwóch pierwszych częściach, a na stołku kompozytora zabrakło tym razem Johna Williamsa, którego zastąpił Patrick Doyle („Gosford Park”, „Dziennik Bridget Jones”). O ile dwie ostatnie zmiany wyszły filmowi na dobre (Doyle napisał wyśmienitą muzykę), to trochę żałuję, że Cuaron zrezygnował z reżyserii kontynuacji. Wprawdzie film jako całość jest lepszy od „Więźnia Azkabanu” (chociaż to wynika także z tego, że czwarta część książki jest lepsza od trzeciej), to uważam, że jest on lepszym reżyserem i jego wizja była nieco bardziej klimatyczna.

Ale nie ma co rozpaczać. W końcu nie jest tak źle (wyobrażacie sobie sytuacje, w której reżyserem tego obrazu jest Marek Brodzki?). Powiem więcej - jest naprawdę dobrze. Newellowi udało się zachować ducha książki, stworzył film, na którym ani przez minutę nie zaznałem nudy, co jest nie lada wyczynem z racji jego długości. Historia jest w miarę spójna i biorąc pod uwagę tendencję zwyżkową serii, należy mieć tylko nadzieję, że „Harry Potter i Zakon Feniksa” będzie jeszcze lepszy.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Najlepszy film poświęcony małemu czarodziejowi z Hogwartu. Newell wywiązał się na piątkę.

2006-08-07 | leprechan | 7/10 | 5 z 8 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Po obejrzeniu najnowszej części „Harry’ego Potte’a” mogę śmiało stwierdzić: „HP rośnie w siłę”. Z części na część ekranizacje stają się coraz lepsze technicznie, ale treść nadal „omyka”.

Zekranizowania czwartego tomu przygód o młodym czarodzieju podjął się Mike Newell (Uśmiech Mony Lizy, Cztery wesela i pogrzeb). Krytycy spodziewali się po nim dużo, w końcu podjął się reżyserii filmu na podstawie największego bestselleru ostatnich lat i po części te oczekiwania spełnił. Film jest świetny od strony technicznej. Doskonałe zdjęcia połączone z równie dobrymi animacjami komputerowymi. Z dobrej strony pokazała się także Andrew Ackland-Snow, która w czasie pracy nad filmem podjęła się scenografii. Dzięki jej scenografii teraz będzie niejednemu czytać „Czarę Ognia” i sobie ją wyobrazić, w szczególności należą jej się pochwały za sceny w czasie Mistrzostw Świata w Quidditcha, a także sceny Turnieju Trójmagicznego. Jednak film niestety ma też i kilka bardzo poważnych wad. Pierwszą i najważniejszą są niedokończone historie. Kilka wątków było przerywanych gdy jeszcze nie zostały dokończone, a jeżeli ktoś nie czytał książki to po prostu się nie domyśli co tam się dalej stało, tak się szanuje widza?

Polska wersja filmowa udowadnia po raz „enty”, że do filmów nie umiemy robić dubbingów. Jonasz Tołopiło i reszta ekipy, która podkładała głos młodych bohaterów nie wywiązała się z zadania. Głos Harry’ego w ogóle nie pasował do jego sylwetki, a nawet wieku, nie wspominając już o reszcie… Starsze pokolenie też niczym się nie popisało, ale ich głos jeszcze „ujdzie”. Newell nie boi się pokazać okrucieństwa. Pokazuje je w sposób bardzo bezpośredni. Zdecydowanie nie jest już to kino familijne, że możemy się wybrać nawet z najmłodszymi pociechami do kina. Z ekranu w niektórych momentach wieje grozą, przerażające postacie zdecydowanie nie są dla 9-10 latków.

Aktorstwo stoi na średnim poziomie. Starsze pokolenie tą średnią zdecydowanie zawyża swoją znakomitą grą, zaś młodsze obniża…Wśród młodszego pokolenia wyróżnia się na pewno odtwórca roli niezdarnego Rona, Rupert Grint. Największą wadą Radcliffe’a, Watson i Eltona jest mimika, w wielu akcjach w ogóle nie potrzebna, sztuczna i drewniana, nie biją z niej uczucia. Kolejna część z rzędu, w której dominuje odtwórca nauczyciela eliksirów Severusa Snape’a, Alan Rickman. Jego kamienna twarz, spokój idealnie odwzorują nasze wyobrażenia tego tajemniczego osobnika. Na wysokim poziomie zagrali także aktorzy tj. Ralph Fiennes, Stanislav Ianevski, czyli aktorzy drugoplanowi.

Film na pewno mogę polecić, gdyż mimo ponad 2,5 godzinnego seansu nie będziemy się nudzić, gdyż film naprawdę wciąga, szybkie i efektowne zdjęcia przeniosą nas w świat J.K. Rowling i jej magicznego świata. Polecam!

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Harry Potter i Czara Ognia (2005)

    Harry Potter i Czara Ognia (2005) — 9

    Czwarta część przygód Harry’ego Pottera. Tym razem w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart rozegra się Turniej Trójmagiczny, na który przybędą przedstawiciele szkół: Beauxbatons we Francji i Durmstrangu w...

  • 21x30

    szczotmaster

    2010-08-04

    Chyba najlepsza część.

    Ten film jest super , najlepsza część. 9/10

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    Jose0

    2009-08-24

    Jedna z najgorszych części

    Co prawda, ten film był boski, ale z WA, ZF i KP nawet nie może się równać. Jest lepszy od KF i KT, ale to za mało.

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    adiwielki

    2009-05-18

    Good

    Kolejna wspaniała ekranizacja przygód Harrego. Tym razem padło na moją ulubioną część, na szczęście nie zawiodłem się i za to dodatkowy punkt. 8p.

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    werra

    2008-12-30

    7/10

    Uwielbiam Harrego, ale ta częsc moim zdaniem była najgorsza ;P

    0 odpowiedzi

  • Avatar-icon

    Aseq

    2008-08-29

    Poprostu kocham te filmy

    Wszystkie 4 czesc sa swietne, akcja, fantazja, magie i ciekawe pomysly :) Swietna adaptacja ksiazki.

    4 odpowiedzi

    jacks