Mroczny rycerz (2008)

The Dark Knight

Recenzje

Wielkie rozczarowanie

2009-03-13 | Redox | 4/10 | 13 z 28 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Po nawet udanym, choć niepowalającym na kolana Batmanie: Początku było wręcz oczywiste, że powstanie jego kontynuacja. Jednak nikt nie przypuszczał, że film spowoduję istną burzę. Twórcy bardzo sprytnie rozplanowali plan reklamy tego obrazu. Praktycznie co tydzień napływały do nas przeróżne zdjęcia z planu, plakaty czy zwiastuny. Wywoływało to prawdziwą gorączkę wśród zagorzałych fanów Człowieka Nietoperza. Dodatkowo w jakimś stopniu śmierć Heatha Ledgera przyczyniła się do promocji obrazu. No bo przecież kto z nas nie chciałby zobaczyć ostatniej jego roli? Sam czekałem i wierzyłem. Wierzyłem, że otrzymam bardzo dobre rzemiosło, podbiegające pod rangę arcydzieła. Jednak to, co otrzymałem, to coś bardzo przeciętnego i okrytego wtórnością. Zawiodłem się, i to bardzo.

Tak właściwie, aby dzisiaj jakiś film odniósł sukces, naprawdę potrzeba niewiele. Trochę wybuchów i efektów specjalnych i vuala. Żadnych głębszych myśli czy filozofii nie potrzeba, bo po co męczyć widza? Taki właśnie jest Mroczny rycerz - błyszczący i bardzo pusty w środku.

Może zacznę od tego, że doceniam starania twórców, którzy porwali się z motyką na Słońce, by odświeżyć opowieść o Człowieku Nietoperzu. Jednak nowa produkcja nie przebiła pod żadnym względem wersji Burtona i to ona właśnie w moich oczach pozostaje jako najciekawiej zrealizowana adaptacja filmowa. Film Nolana różni się bardzo od dzieła Burtona pod wieloma względami, począwszy od scenariusza, kończąc na postaciach i klimacie (u Tima dominowała groteska, natomiast u Christophera Gotham przedstawione zostało w sposób realniejszy).

Fabuły chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Biedne i sterroryzowane miasto Gotham próbuje obronić nieustraszony Batman przed strasznym Jokerem. Każdy przeciwnik filmu (jeżeli takowy jest) zgodzi się ze mną, że największym minusem filmu jest jego wielowątkowość i chaotyczność. Obraz spokojnie możemy zakwalifikować do kilku gatunków: kryminał, thriller, melodramat, sci-fi, akcja i tak dalej. Momentami niektóre sceny są tak zawiłe, że nie da się połapać kto jest tym "dobrym" a kto "złym".

Ze wszystkich postaci w filmie postać Jokera, zagrana przez Heatha Ledgera była najbardziej intrygująca i zapadająca w pamięć. Jednak za długo na ekranie nie mogliśmy jej widzieć, ponieważ całkowicie zeszła na drugi plan. Twórcy niepotrzebnie wprowadzili tutaj postać Dwie Twarz, która wypadła bardzo sztucznie i popsuła charakter filmu.

Aktorzy zagrali dobrze, ale na pewno nie było to aktorstwo zasługujące na prestiżowe nagrody. Najbardziej przeszkadzał mi tu Aaron Eckhart w roli Harveya Denta. Jak wspominałem postać, jaką stworzył, była sztuczna i bezpłciowa. Podobnie jest z panią Maggie Gyllenhaal. Kobita może urodę ma, ale w roli Rachel wypadła naprawdę bardzo słabiutko. Producenci mogli poeksperymentować jeszcze z Katie Holmes. Może coś by z tego wyszło. Trudno nie wspomnieć o Ledgerze. To on z całej obsady zagrał najlepiej, choć według mnie na tegorocznego Oscara i Złotego Globa nie zasłużył. Wczuł się w postać Jokera, ale do Nicholsona mu daleko.

Następną rzeczą, która nie spodobała mi się w filmie, to pełne patosu zakończenie. Ostatnie trzydzieści minut to katastrofa. Aż niedobrze mi się zrobiło. Nie zdradzę, co się takiego stało, bo może jest jakaś osoba na tym globie, która nie widziała tego "dzieła". Jednak film ma swoje dobre strony. Obraz Nolana bardzo dobrze prezentuje się od strony technicznej. Zdjęcia, scenografia, dźwięk, montaż są w porządku. Chociaż tyle...

Część trzecia powstanie na pewno. Jestem tego pewny jak faktu, iż Ledger otrzyma Oscara. Tym razem nie będę tak oślepiony i podniecony jak przed premierą Mrocznego rycerza. Niedługo zapewne zaczną na nowo dochodzić do nas newsy związane z produkcją kolejnej części.

Film powinien spodobać się fanom Batmana i wielbicielom adaptacji filmowych, bowiem znajdą w nim wszystko, co powinno tkwić w takiej produkcji. Dla mnie to obraz przeciętny, a miejscami nieudolny.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Come on, hit me, hit me !! I uderzył…

2008-08-04 | Trikster | 9/10 | 19 z 25 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Kino było pełne, a nie słyszałem żadnych szeptów i pojękiwań. Powody mogą być trzy: jestem głuchy, film był zbyt głośny lub wszystkich zatkało. Odpowiedź wydaje się jasna - film wszystkich wciągnął bez granic, łącznie ze mną.

Wśród głosów porównań do poprzednich części, ja stwierdzam, że w żadnym aspekcie nie mogę Mrocznego Rycerza porównać do żadnej. To zupełnie inne historie, zrobione w innej konwencji. Burtonowskie produkcje to przede wszystkim przesada i groteska. Nie chcę tutaj powiedzieć, że to oznacza gorsze czy lepsze, jest to najzupełniej w świecie coś innego.

Gotham zostało przedstawione w sposób realistyczny, nieprzesadny, przez co mogliśmy historię umieścić w czasach nam współczesnych. Uwielbiam przedstawienie miejskiej surowości, ponieważ dodaje to większej dozy realizmu - tu jednak było tego ciut za mało, ale jakoś specjalnie nie raziło. Surowość jest przecież domeną Bekmambetova. Zdjęcia do filmu zrobił nikt inny, jak dobry znajomy Nolana - Wally Pfister, który współpracując z tymże reżyserem otrzymał już dwie nominacje do Oscara - za Początek i Prestiż. I tutaj nie można się zawieść - wszystko zrobione jest precyzyjnie z dbałością o szczegóły. I przy okazji brawa za montaż dla Lee Smitha.

Tak, jak Nolan pokierował aktorów, inni, nawet z kilkudziesięcioletnim stażem reżyserzy, mogą mu pozazdrościć. Wycisnął z nich niemal wszystko, co się dało. Było mu o tyle łatwiej, że jest współautorem scenariusza, a więc łatwiej było mu zrealizować zamierzone plany.

A teraz coś o największej zalecie filmu - scenariuszu i postaciach. Bracia stworzyli coś niesamowicie pięknego. O scenariuszu mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach. Akcja maksymalnie dynamiczna, ciągle coś się dzieje, nie można oderwać wzroku. I fakt - dynamika to w dzisiejszych czasach nietrudna sztuka, ale sztuką jest zainteresowanie nią widza - tu się udało. Po drugie niesamowita spójność wśród tej wielowątkowości. Postacie do filmu zostały wprowadzone fenomenalnie i choć wiadomo było, że i wśród dobrych muszą być ofiary, to nikt się nie spodziewał, że będą nimi tak ważni dla filmu bohaterowie, z których każdy ma własną historię. Wątek Two Face'a jest mistrzostwem. Perfekcja w dograniu go do fabuły jest oszałamiająca, a jego historia jest ludzka, prawdopodobna (zresztą jak historia pozostałych).

Po co pytać, o to jak zagrali aktorzy, jeśli do filmu zaproszono zarówno czołowych aktorów światowego filmu, jak i tych przygasających, co w efekcie dało niesamowitą mieszankę. Nie jestem fanem Bale’a i bardzo się cieszę, że grana przez niego postać nie była całkowicie centralną i pozwolił swoją grę przyćmić kunsztem innych – niesamowitego Caine'a (i choć go było stosunkowo mało, to każda scena z jego udziałem była wyłącznie jego sceną), Ledgera, Freemana, Oldmana (postać Gordona – przepięknie). Panią Holmes zastąpiła Maggie Gyllenhaal i był to strzał w dziesiątkę, ponieważ takie filmy oglądam nie dla wyglądu pań, a dla talentu gwiazd. I wreszcie rola Jokera, w której oglądaliśmy Heatha Ledgera. Nie przepadałem za tym aktorem, ale to co tu pokazał, nie może zostać niezauważone. Ponoć aktor zanim zaczęto kręcić zdjęcia, ćwiczył kilka miesięcy swoje kwestię w zamknięciu (tutaj pojawiają się złośliwe głosy - "dziw, że się zabił"). Jak wiadomo – praktyka czyni mistrza, uczyniła. Nie porównuję go do Nicholsona - nie ta bajka, nie ten świat, nie porównujmy telewizora do żelazka. Joker bawi, straszy, jest postacią złożoną, a kwestie, które wypowiada są kwestiami najlepszymi w całym scenariuszu. Jest tak szalony, że nie wiadomo, co wymyśli, a pomysły ma świetne, co już na początku projekcji zauważamy.

Na uwagę zasługuje również dźwięk i jego montaż, a jeśli Transformersi byli nominowani w tej kategorii do Oscara, to Mroczny Rycerz powinien mieć statuetkę w kieszeni. Efekty specjalne nie były aż tak specjalne, jak wielu oczekiwało, ale i w tej sprawie nie jestem wymagający, ponieważ nie oglądam filmów tego typu z nastawieniem na efekciarstwo.

Na koniec chciałbym zaapelować do wszystkich, którzy uznają film za profanację - nie porównujcie Mrocznego Rycerza z Batmanem. Nie warto szukać podobieństw i różnic. Trzeba zapomnieć tamtą historię i nastawić się na coś zupełnie nowego, innego, przedstawionego w innym świetle, w innej konwencji. Dlaczego brać to tak poważnie? Albo bardziej jak Joker: "Why so serious?". Gdyby jednak ktoś zapytał o to, który film wolę obejrzeć - odpowiem, że Mrocznego Rycerza i to tylko ze względu na, powtórzę raz jeszcze, niesamowity scenariusz.

To przede wszystkim dramat, ale i thriller, kryminał z subtelną dawką komedii. Zwroty akcji, dynamizm, spójność, zdjęcia, obsada, dźwięk, muzyka, postaci - wszystko na plus, więc zaznaczyć trzeba jako lekturę obowiązkową. Wyjaśniając cytat z Jokera zapisany na początku recenzji - Nolan bez wątpienia tą produkcją uderzył i jest to taki cios, który pozostawia niezapomniane ślady w naszej pamięci, ale przede wszystkim w historii światowego kina.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

"Mroczny rycerz" to mroczny, niesamowity film, będący jedną z najlepszych ekranizacji komiksu wszech czasów.

2008-08-03 | Tomek_P | 9/10 | 14 z 19 osób uważa tę recenzję za użyteczną

W 2005 roku Batman - Początek okazał się dobrym restartem serii i przywrócił wiarę w ekranizację komiksów o tej postaci. Dlatego też niecierpliwie czekaliśmy na kontynuację. Oczekiwania były wysokie. Czy Mroczny rycerz je spełnił? Odpowiedź brzmi: tak. Złożyło się na to kilka czynników.

Podstawowym jest świetny scenariusz autorstwa brata reżysera, Jonathana Nolana. Uprzednio bracia współpracowali przy scenariuszu filmu Prestiż i również efekty były bardzo dobre. Tu wspólnie wymyślili mroczną historię, która jest ciekawa od początku do końca.

Kolejna sprawa to reżyseria Christophera Nolana, który debiutował filmem Following w 1998 roku. Od tamtego czasu ciągle się rozwija i jest obecnie reżyserem najwyższej klasy. Mroczny rycerz jest tego najlepszym dowodem.

Następną składową sukcesu jest świetna obsada. Jako Bruce Wayne kolejny raz występuje Christian Bale i ponownie gra swoją rolę na bardzo dobrym poziomie. Tak samo jest w przypadku Michaela Caine'a i Gary'ego Oldmana, grających role Alfreda i Gordona. Powraca też postać Rachel Dawes, tym razem w osobie Maggie Gyllenhaal (uprzednio grała ją ładniejsza Katie Holmes, ale wszyscy byli zgodni, że była najsłabszym ogniwem aktorskim poprzedniej części). Gyllenhaal gra o wiele lepiej. Prócz tego zostały wprowadzone dwie nowe, główne postaci: Joker i Harvey Dent (Heath Ledger i Aaron Eckhart). O roli Ledgera mówiło się na długo przed premierą. Koledzy z planu wyrażali swój podziw jak przekonująco wypadł w roli Jokera. Nie było w tym ani odrobiny przesady. Ledger zagrał wybitnie, a jego rola jest warta oscarowej nominacji. Eckhart natomiast jak zawsze zagrał na poziomie i dobrze wypadł w roli Denta.

Kolejny element to efekty specjalne i sceny akcji. Prezentują się one wyśmienicie i ogląda się je ze szczęką na podłodze. Eksplozje, pościgi, wszystko to na najwyższym poziomie. Jednocześnie jednak należy podkreślić, że w przeciwieństwie do niektórych ekranizacji komiksów nie dominują one treści filmu.

Jeśli chodzi natomiast o minusy, to dla mnie są głównie dwa: muzyka i sceny walk Batmana. Zważywszy, że za muzykę odpowiadają dwaj wybitni kompozytorzy (James Newton Howard i Hans Zimmer) należałoby spodziewać się czegoś wyśmienitego. Niestety tak nie jest. Muzyka jest dość monotonna i nie dorównuje klasą obrazowi.

Natomiast co do walk, to powtarza się sytuacja z jedynki. Wally Pfister ustawia w tych scenach kamerę za blisko przez co niewiele widać. W Mrocznym rycerzu jest co prawda niewielki postęp, bo w części pierwszej nie było widać nic, tu natomiast kamera jest trochę dalej i już coś widać, choć nadal mało. Liczę, że w części trzeciej odjadą z nią jeszcze dalej i w końcu będziemy mogli zobaczyć jak Batman kopie tyłki złoczyńcom, zamiast oglądać zbliżenia na jego kostium.

To wszystko składa się na niesamowity obraz, który wgniata w fotel. Gdy pojawiają się napisy końcowe ma się szczękę na podłodze. Potrzeba chwili by się pozbierać i wyjść z kina. Jeszcze żaden film w kinie nie sprawił, że mnie dosłownie zatkało, a tu tak było. Nie dziwią mnie wcale wysokie oceny od krytyki i widzów. Mroczny rycerz to film, który trzeba obejrzeć w kinie (najlepiej w technologii IMAX) i wierzcie mi, że żadne recenzje nie przygotują was na to, czego doświadczycie. Już nie mogę się doczekać części trzeciej.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

"Mroczny Rycerz" - WIELKI film, który zostanie zapamiętany na zawsze w historii kina.

2008-07-31 | Adam_Siennica | 9/10 | 24 z 29 osób uważa tę recenzję za użyteczną

W dniu wczorajszym udałem się do kina Imax w Warszawie na pokaz prasowy filmu Mroczny Rycerz, momentalnie ogłoszonego największym hitem roku. Poprzednia część, Batman Początek, podobała mi się, lecz nie uważam za najlepszą ekranizację komiksu, ani obraz poruszający ducha. Była dobrą rozrywką i zarazem ucztą dla oczu. Gdy szedłem do kina, zastanawiałem się czy te wszystkie pochwały mają pokrycie w rzeczywistości. Stwierdzenie nadające filmowi miano "arcydzieła" najbardziej mnie zastanawiało, bowiem takiego obrazu w kinie przygodowym jeszcze nie było. Niezmiernie ciekawiła mnie też rola Heatha Ledgera, oraz jak wypadnie ten Joker w porównaniu do Jokera Jacka Nicholsona. Kiedy dowiedziałem się, że owa postać znowu pojawi się w kinie, byłem zdegustowany. Naszły mnie myśli, że te wszystkie opinie mogły być lekko przesadzone. Podczas seansu znalazłem odpowiedzi na wszystkie moje pytania i wątpliwości.

Na wstępie porwały mnie zdjęcia dwukrotnie nominowanego do Oscara Wally'ego Pfistera. Ich rozmach, piękno cieszyły przez cały obraz i często zapierały dech w piersi. Na pewno pomógł w tym montaż Lee Smitha, również nominowanego do Oscara za Pan i Władca na Krańcu Świata. Pfister pokazuje, że jest utalentowanym operatorem, potrafiącym wznieść się na wyżyny sztuki. W porównaniu z Batman Początek (jego pierwsza nominacja do Oscara) dzieło wypada o wiele lepiej i raczej powinien dostać za ten film nominację, a nawet samą statuetkę.

Na pochwałę zasługuje scenariusz, który od początku do końca został napisany mądrze, jest nieprzewidywalny, z wieloma zaskakującymi momentami. Równie świetne dialogi dały możliwość wykazania się aktorom. Dzięki umiejętnej reżyserii Christophera Nolana mamy do czynienia z wieloma nietuzinkowymi kreacjami. Christian Bale, Morgan Freeman, czy Michael Caine grają na swoim ustalonym, wysokim poziomie. Wśród obsady wyróżnia się na pewno Gary Oldman, mający więcej pola do popisu, niż w poprzedniej części. Jednej sceny z jego udziałem nigdy nie zapomnę. Pozytywnie zaskoczył mnie Aaron Eckhart. Nie sądziłem, że ten aktor posiada tak wielki kunszt. Widać Nolan potrafił należycie go wydobyć. Jego postać Harveya Denta została zdumiewająco lepiej pokazana, niż miało to miejsce w Batman Forever. Fani komiksów powinni być zadowoleni. Na pewno jest to jedna z lepszych ról w Mrocznym Rycerzu. Podobały mi się występy "upadłych gwiazd", czyli aktorów niegdyś odnoszących tryumfy w kinie, teraz wiążących koniec z końcem na rynku DVD. W Batman Początek mieliśmy Rutgera Hauera, tu mamy Erica Robertsa i Michaela Jaia White'a. Poza tym widzimy wiele znanych twarzy w małych rolach, jak czarnoskórego olbrzyma, Tommy'ego 'Tiny' Listera, Anthony'ego Michaela Halla znanego z Dead Zone i Williama Fichtnera, którego zna każdy fan serialu Prison Break. Takie występy bardzo mi się podobały, ponieważ dodawały smaczku. Mówią, że diabeł tkwi w szczegółach, więc można wyjść z założenia, że twórcy wzięli to sobie do serca.

Wszystkie te plusy bledną przy gwieździe tego filmu, Heathcie Ledgerze. O jego roli Jokera mówiło się wiele i tyle też mówić się będzie. Mimo tego, czego się naczytałem, jego kreacja była dla mnie fenomenalnym zaskoczeniem. Już pierwszym pojawienie się na ekranie przyspiesza widzom bicie serc, elektryzuje ich, wywołując ciarki na plecach. Z każdą kolejną sceną z udziałem Jokera nie mogłem wyjść z podziwu cóż to za niesamowita gra. Nigdy nie byłem fanem tego aktora ani jego aktorskiego warsztatu, mimo niezłej roli w Tajemnicy Brokeback Mountain, ale tu, krótko mówiąc, był oszałamiający. Mimika, gestykulacja, głos, śmiech czy chód - wszystko wypracowane i zapadające w pamięć. Bez cienia wątpliwości można nazwać to najlepszą rolą w historii ekranizacji komiksów i na pewno jedną z największych ról w historii kina. W tym filmie nie było Heatha Ledgera, był tylko Joker. W porównaniu do postaci Jacka Nicholsona, pobił go o dwie klasy. Ten Joker jest pokrętnym psychopatą w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Smutne jest, że dopiero wraz ze swoją ostatnią, w pełni ukończoną rolą ten młody, utalentowany człowiek zapewnił sobie nieśmiertelność.

Dużym minusem obrazu jest muzyka autorstwa Hansa Zimmera i Jamesa Newtona Howarda. Znając możliwości tych dwóch kompozytorów, nie można było oprzeć się wrażeniu, że stać ich na więcej. A jaki jest główny zarzut? Muzyka jest nijaka i prosta. Nie ma wyraźnych tematów muzycznych (temat Batmana z poprzedniej części można było usłyszeć tylko 2 razy), score akcji przypomina czasem bezmyślną młóckę, a samą melodię opisującą obłąkanego Jokera słyszymy w postaci aż jednej nuty (!!!). Coś takiego woła o pomstę do nieba. Czyż taka postać nie zasługuje na więcej? Rolę swoją jakoś spełniała, lecz nigdy nie pozbędę się wrażenie, że mogło być lepiej.

Podsumowując, teraz nie dziwię się, skąd te wszystkie opinie, oceny i pozytywne wrażenia. W jednej recenzji, po jednym seansie, ciężko opisać ten niewyobrażalny ładunek emocjonalny. Jest w tym filmie wszystko, co powinno być, szybka i widowiskowa akcja, kreacje aktorskie, zdjęcia i niezwykłe emocje. Pełnia elementów, którą powinno mieć każde wielkie dzieło. Pierwszy raz po wyjściu z kina nie mogłem zebrać myśli. Idąc z kolegą z redakcji, nie potrafiłem wyrazić opinii na temat tego, czego byłem świadkiem podczas projekcji. Jednym słowem można powiedzieć, że oniemiałem. Zapada w pamięć, chce się iść jeszcze raz, aby doświadczyć ponownie wrażenia jakże niespotykanego w dzisiejszym kinie, a zwłaszcza w superprodukcjach. Osobiście jestem fanem Gwiezdnych wojen (czasem ortodoksyjnym), które są dla mnie najlepszymi filmami wszech czasów, i muszę stwierdzić, że Mroczny Rycerz to pierwszy film wywierający na mnie wrażenie równe sadze Lucasa. Nie sądziłem, że cokolwiek może temu dorównać. Czy ten film można nazwać arcydziełem kina? Z założenia arcydzieło powinno być doskonałe, zapadać w pamięć, spełniać po mistrzowsku określone zadania artyzmu, oryginalności, wieloznaczności i uniwersalności sensów. Biorąc pod uwagę wszystkie niuanse i detale można ten film ocenić jako arcydzieło z paroma wadami, bo nie było i nie będzie przez wiele lat obrazu tego gatunku, który będzie podobał się mniej wymagającym widzom (akcja, efekty), jak i koneserom kina, którzy pragną niesamowitych kreacji aktorskich oraz mądrej i głębokiej opowieści, która w tym przypadku stanie się wyznacznikiem sukcesu gatunku przez najbliższe dziesięciolecia. Nolan pokazał prawdziwy geniusz, sprawiając, że widz większość filmu ogląda z otwartą buzią. Mało kto ostatnio potrafi tego dokonać.

Czy film może zając miejsce obok takich arcydzieł kina jak Ojciec chrzestny, Skazani na Shawshank, Lista Schindlera, 12 gniewnych ludzi, czy Imperium Kontratakuje? Oczywiście, że może tam się znaleźć. Nie ma zasady, która mówi, że arcydziełem nie może być opowieść przygodowa o superbohaterze... Nigdy nie sądziłem, że taki film kiedykolwiek ocenię w ten sposób. Dziwią mnie reakcje ludzi, którzy oceniają przed obejrzeniem na 1, bo znajduje się wyżej na listach, niż największe klasyki kina. Cytując samego Jokera: „Why So Serious?” Trzeba pamiętać, że mimo wszystko to nadal tylko film, uczta dla duszy i oka. Niektórzy na pewno przyczepią się do samej końcówki obrazu, lecz nie wpłynęła ona znacząco na ostateczną ocenę.

Polecam wybranie się do kina. Mroczny Rycerz przewyższa wszelkie oczekiwania.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

"Ha hA ha ha aha HaHa ha Haha", czyli jak Heath Ledger ukradł jeden z najlepszych filmów roku.

2008-07-27 | Bartek_Bugajski | 10/10 | 19 z 25 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Pomimo tego, że jest to film o Batmanie, reżyser Christopher Nolan, pokazuje w jaki sposób można opowiedzieć historię kilku bohaterów jednocześnie wszystko idealnie przeplatając i połączyć w całość. Zdania na pewno będą podzielone, bo jednej osobie wyda się to kolejny film o Batmanie, a innej tragiczna historia Harvey Denta (w tej roli doskonały Aaron Eckhart). Dla mnie fabuła kręciła się wokół jego postaci, a kolejne wydarzenia następują w konsekwencji walki ze złem Batmana jak i również Denta. Film jest o wiele bardziej spektakularny niż poprzednia część z 2005 roku. Dla mnie lepszy. Przez elementy kryminału będziecie doszukiwać się odwołań do Gorączki czy Infiltracji. Nie umknie Wam też zapewne podobieństwo jednej ze scen do tej z Podziemnego kręgu.

Podczas seansu kilkanaście razy zadawałem sobie pytanie: dlaczego ukradłeś ten film, Heath? Pytanie to pojawiało się w mojej głowie za każdym razem gdy na ekranie pojawiał się Joker. Bo Heatha Ledgera w tym filmie nie ma. On zniknął w roli, w którą się wciela. Joker bawi, ale momentami naprawdę straszy. Lecz niewykluczone, że bardziej przerazi Was to jak Heath przekonywujący jest w tej roli. Jeżeli chodzi o bycie psychopatą i zabijanie ludzi, to dla mnie ostatnio tak dobry był Anthony Hopkins jako Hannibal Lecter w Milczeniu owiec. Za każdym razem, gdy Joker pojawia się na ekranie z zapartym tchem będziecie wpatrywać się w każdy jego ruch. Nie pamiętam czy powiedział to jeden z aktorów, czy amerykańskich recenzentów, ale Joker w Mrocznym rycerzu jest jak rekin w Szczękach - pojawia się i znika; za każdym razem wprowadzając zamęt i podnosząc widowni adrenalinę. Nie, żeby to kogoś obchodziło, ale dla samego siebie przestanę oglądać Oskary, jeżeli Ledger nie otrzyma co najmniej nominacji za tę rolę. Wszyscy, którzy mówią, że to "przesada" albo, że to z powodu jego śmierci, to po prostu ludzie, którzy tego filmu nie widzieli. Najbardziej boli, że już go więcej nie zobaczymy w tej i pozostałych rolach. Niezależnie czy jego śmierć zasmuciła Was tak jak mnie, to po oglądnięciu filmu zrozumiecie jak wielki aktor od nas odszedł.

Pozostałej obsadzie należą się również ogromne brawa. Wszyscy stanęli tu na wysokości zadania. Christian Bale, Michael Caine czy Morgan Freeman są jeszcze lepsi niż w Początku. Więcej do powiedzenia ma też Jim Gordon (w tej roli oczywiście Gary Oldman). To zapewne kwestia gustu czy Katie Holmes jest bardziej urodziwa od Maggie Gyllenhaal, ale na pewno to ta druga jest lepszą aktorką i lepiej moim zdaniem wcieliła się w rolę Rachel Dawes.

Na ogromne wyróżnienie zasługują zdjęcia, montaż i muzyka. Od długiego czasu nie miałem takiej ochoty na zakup ścieżki dźwiękowej do jakiegoś filmu, za którą James Newton Howard i Hans Zimmer powinni otrzymać Oskara. Oglądając poprzednie filmy Christophera Nolana takie jak Memento, Bezsenność czy nawet poprzednika opisywanego tu filmu, podejrzewam, że reżyser ten jest perfekcjonistą, jeżeli chodzi o stronę audio-wizualną jego filmów. Taki perfekcjonizm w Mrocznym Rycerzu korzystnie wpływa na odbiór i nastrój filmu. Widać, że każda scena została dokładnie przemyślana. Bardzo spodobało mi się jak dzięki umiejętnemu montażowi udało się poprzeplatać różne wydarzenia w tej opowieści. Nolanowi należy się też ogromny szacunek, za to, że stara się unikać tworzenia wszystkich efektów specjalnych na komputerze. Założę się, że wielu z Was lubi oglądać prawdziwe wypadki czy wybuchy, a nie wymodelowane na komputerze sceny, tylko po to, żeby było ich więcej.

Nie miałem okazji filmu obejrzeć w IMAXie, ale wszystkim, którzy się tam wybierają - zazdroszczę. Kilka ujęć jest niesamowicie nakręconych, więc na pewno przyprawi co poniektórych z Was o lekki zawrót głowy.

Uważam, że w tym momencie nakręcenie kolejnej części tej na nowo ożywionej sagi o Batmanie, będzie bardzo ryzykowne. Film poprzeczkę stawia niezwykle wysoko. Jest bardzo mroczny, okrutny i niezwykle poważny. Dla mnie kamień milowy, jeżeli chodzi o filmy na podstawie komiksu.

Tak więc oto przed Wami jeden z najlepszych filmów roku i zdecydowanie numer jeden filmów nakręconych na podstawie komiksu (jestem pewien, że przez jakiś czas tak pozostanie). Początkujący magicy dzięki temu filmowi nauczą się w jaki sposób nie sprawiać, by ołówek zniknął, a zagorzali fani Batmana na taki film czekali całe życie, nękani wcześniej takimi "hitami" jak Batman i Robin. Jest tu wszystko co być powinno. Dwa seanse to dla mnie wciąż za mało. Po wyjściu z kina na pewno nie przestaniecie o nim od razu myśleć, gwarantuję. Ktoś też napisał, że "z kina wyjdziecie bardziej zmęczeni, niż rozerwani", ale wierzcie mi - dla tak dobrego filmu, to żadne poświęcenie.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Mroczny rycerz (2008)

    Mroczny rycerz (2008) — 39

    W The Dark Knight reżyser Christopher Nolan ponownie łączy siły z aktorem Christianem Bale'em, który powraca, by kontynuować wojnę wytoczoną przestępcom przez Batmana. Z pomocą por. Jima Gordona (Gary Oldman...

  • Avatar-icon

    sebos

    2011-11-30

    ...

    Beznadziejny.

    1 odpowiedź

    BlindFaith

  • 21x30

    MannyPacquiao

    2011-09-17

    Ranking batmanów

    1.Mroczny rycerz 2.Batman Początek 3.Batman 4.Powrót Batmana 5.Batman Forever 6.Batman i Robin

    0 odpowiedzi

  • Avatar-icon

    Anonimowy

    2011-08-21

    Nie dałem rady obejrzeć do końca

    Nie dałem rady obejrzeć do końca, chyba jestem już za stary na takie filmy, jeśli ten film miał być rozrywką to był za ciężka rozrywką, jeśli miał być poważnym filmem dotyczącym dobra i zła to zde...

    40 odpowiedzi

    Quagmire

  • 21x30

    rast26

    2011-08-07

    6/10

    Jak dla mnie troche przereklamowany ale do sie obejrzec szczegolnie za sprawą niezyjacego juz Heatha Ledgera a wielka szkoda bo to byl bardzo dobry aktor a wracajac do filmu polecam na zabicie nudy

    1 odpowiedź

    Bluejohn_26

  • 21x30

    Theo_Griffin

    2011-03-05

    10/10

    Najlepszy Joker jakiego widziałem. Seriously, za samą rolę Ledgera mogę dać dyszkę, nie wspominając już o reszcie załogi. Niemniej cały film przesiąknięty mocnym, mrocznym klimatem, świetny Batman ...

    0 odpowiedzi